Kocham… tak po prostu.
I oto jest, kolejny tekst gościnny! Dziś trochę męskiej energii. Bartka poznałam... no właśnie, niech sam wyjaśni jak to się stało. Poniżej wszystko przeczytacie. Zapytałam jak mam go przedstawić. Nie…
I oto jest, kolejny tekst gościnny! Dziś trochę męskiej energii. Bartka poznałam... no właśnie, niech sam wyjaśni jak to się stało. Poniżej wszystko przeczytacie. Zapytałam jak mam go przedstawić. Nie…
To była miłość od pierwszego dotyku. Od pierwszego oddechu. Od pierwszego kroku. To była miłość, która zawładnęła mną absolutnie i zabrała mnie w takie rejony życia, jakie bym sama siebie…
…I wcale nie trzeba spełniać wszystkich swoich marzeń: - pomyślała Kawula i uśmiechnęła się nad porannym cappuccino. To spora presja. Tak wszystko wszystko sobie spełnić. Bo chciałam być też naukowcem,…
Są takie dni… Są takie chwile… Są takie spotkania… Filmy Książki Obrazy … Po których już nic nie jest takie samo. I nie wiesz dlaczego, a nawet jeśli się domyślasz…
To, że ze mnie zwariowana kobieta już wiem, że spontaniczna też, ale że odważna… No to ciągle się tego o sobie uczę i funduję sobie różnego rodzaju „rozrywki”, dzięki którym…
Oto podstawa wszelkiego zdrowia psychicznego: rozkoszą powinno być odczucie ciepła na skórze, rozkoszą powinna być wyprostowana pozycja ciała, rozkoszą - świadomość, że kości obleczone w ciało poruszają się swobodnie (Doris…
Jednak najbliżej mi do siebie zwariowanej, z iskrą dziecka, które spadło z tęczy. Uwielbiam siebie właśnie taką. Otwartą na poznawanie nowego, bez lęku, bez myśli, że co będzie jeśli, próbującą…
Dawno dawno temu… A może to wcale nie było tak dawno temu? Za górami, za lasami i heeeen daleko… A może to było bliziuteńko, tuż tuż? W każdym razie w…
Uwielbiam takie dni jak sobota 16-ego stycznia. Kiedy nie spodziewasz się niczego dobrego, a spotyka Cię tyle, że zastanawiasz się jak to udźwignąć…
Piszę ten post tuż po cudownie relaksującej kąpieli. Książka w dłoni, piana na ciele, muzyka w mieszkaniu. Podjadam świeżego kokosa, a z każdym kolejnym chrupnięciem powracają wspomnienia słońca, plaży, dzikiej podróży, jeszcze więcej słońca, jeszcze więcej plaży, jeszcze więcej doświadczania siebie. Uwielbiam siebie taką. Prawdziwą. Spontaniczną. Swoją. (więcej…)
Ta historia jeszcze się pisze. Potrwa jeszcze wiele lat… Ale zaczęła się tak…
18 kwietnia spełniło się jedno z moich największych marzeń. W moim życiu zawitał pies. Nie spodziewałam się, że wraz z jego dwumiesięczną istotą zagości we mnie tyle nowego. Dużo się naczytałam. Dużo się naoglądałam. Dużo… I wszystko zdaje się sprawdzać. Bo moje czworonożne stworzenie uczy. Mnie. Dzieciak kudłaty. Dziś prawie ośmiomiesięczny Gandhi uczy mnie swojego języka. Uczy innego patrzenia na świat. Uczy innego czucia. I czasem mam ochotę zwiać z tej całej szkoły bo lekko nie jest, oj nie… Ale kiedy leżymy sobie rano i po prostu czujemy swoje serducha… (więcej…)
Oj to już faktycznie dużo dni upłynęło od mojego ostatniego tekstu… Zaniedbałam Aloha świat, ale podczas mego milczenia działo się dużo. Nie chciałam pisać o dupie i takie tam bla bla bla byle napisać. Jakoś nie potrafię. Dla mnie każdy wpis jest jak rozmowa z przyjacielem, albo dobrym znajomym. Potrzebuję do tego czasu. Bo na kolanie to takie odganianie muchy. Mam kawulową zasadę, że w życiu, traktuję innych tak jak sama bym chciała być traktowana (oczywiście jeśli jestem w moim happy place bo czasem jak mnie z niego wywali to chowajcie się… ;-)). Więc jeśli czasu mniej to nawet za maile się nie zabieram. A ostatnio uzbierało się sporo zaległości. Miłe to zaległości bo pisanie odpowiedzi na nie będzie czystą przyjemnością.
(więcej…)
Jak przystało na poważną bloggerkę, czas na poważne słowa. Takie całkiem serio. Bo żarty się skończyły proszę państwa. Tak. Albowiem dokopałam się do poważnych pytań ludzi wielce strapionych, którzy pytają. Pytają w przestworzach Internetu i jakimś cudem ten cyberWszechświat kieruje ich na Aloha Świat. Więc skoro kogoś przypadkowym nie przypadkiem kieruje do Kawuli to dołożę wszelkich starań by odpowiedzieć na pytania kręcące się tu i tam. Bo może ktoś zechce sprawdzić raz jeszcze? Albo ktoś inny tu zajrzy i znajdzie? No to podwijam rękawy, zerkam do mojego Google Analytics i wedle kolejności odpowiadam na pytania zadane wielkiejSieci. Może przypadkowy czytelnik nie będzie już takim przypadkowym i zostanie? Zapraszam ;-). (więcej…)