Kiedy przyjść na masaż?

– Co panią/pana do mnie sprowadza? – pytam przed masażem. Odpowiedzi kobiet brzmią: – Już nie mogę. Nie daję rady. Wszystko mnie boli. Nie mam wyjścia. Za chwilę w ogóle nie wstanę.

Więc kiedy przyjść na masaż? Ostatnio miałam serię takich masaży ratujących i pomyślałam, że trzeba o tym opowiedzieć. Bo może ktoś właśnie dziś powinien iść do kogoś na dobry masaż 🙂

Szacunek

Gdybym miała sprowadzić wszystkie moje dotychczasowe filmiki o masażu i dobrym dotyku, do jednego słowa, byłby to szacunek. Bo na nim polega „magia” Lomi Lomi. I to coś, co powinno być przy każdym spotkaniu człowieka z człowiekiem…

Pij wodę

Dziś przypominam o tym, co oczywiste: pij wodę. Nie będę podawała statystyk, ani ile litrów na kawałek ciała powinno się pić, ale opowiem o tym, jak nauczyć się pić wodę. Bo to wcale nie tak łatwo się nawodnić i zrobić z tego nawadniania nawyk. Wbrew pozorom picie wody nie jest takie hop siup jak by się wydawało. Co odkryłam też sama na sobie.

PS a kto policzy ile razy w ciągu tych 13 minut powiedziałam słowo „siku” lub „sikanie?” 😉

Oddech

Wdech-wydech. To takie proste. Czyżby? Gdyby było, chyba więcej byśmy świadomie oddychali? Więc teraz stop. Raz, dwa, trzy i opowiadam o oddechu. Przekonaj się czy i jak oddychasz :-). | Dzielę się także trzema „technikami” oddechowymi, do których praktyki nie potrzebujesz niczego oprócz 60 sekund i siebie. No to jak? Oddychasz?

——–

PS a jeśli Twoje ciało potrzebuje więcej energii i miejsca na oddech oraz spokój, polecam automasaż codzienny https://rozmasujto.pl/

Historia żółtej kaczuszki

Dobry dotyk

Mama dotyka nosem mojego policzka. Rysuje na nim trzy kręgi, a potem zatrzymuje się na środku i jakby naciska niewidzialny guzik mówi: „pip, pip, pip”, za każdym razem odrywa nos i delikatnie przyciska. Jedno dotknięcie, jedno „pip”.

Nie wiem dlaczego tę zabawę przed snem nazywałam „kaczuszką” i dlaczego trącanie „kaczym dzióbkiem” uznawałam za pieszczotę, ale wtedy dziecięca gorączka szybciej opadała, a w nocy ból ciała tak bardzo nie dokuczał.

Dużo chorowałam. Dobrze pamiętam samotność i moje małe pośladki, na których kończyło się miejsce na kolejne zastrzyki. Całymi dniami sama. Czasem dzieciaki z klasy, krzyczały pod moimi oknami na przerwach, nie pamiętam co, ale dawały poczucie realności, którą zaczynałam gubić w czytanych baśniach i tych wszystkich wysłuchanych bajkach, jakie mieszkały w metrach taśm szpulowych.

A wieczorami pojawiała się mama i była kaczą mamą, która czule trącała dziobem swoje pisklę.

Mogłabym pamiętać te wszystkie lata nie-dotyku. I pamiętam. Ale z jakiegoś powodu, kiedy mi smutno, kiedy chcę być tylko małą Agnieszką, zamykam oczy i słyszę „pip, pip, pip”.

Zaklęcie kaczego dzioba koi.

Trudno te mamine muśnięcia nosem po policzku nazwać dotykiem, a jednak… Miałam wtedy z siedem lat i to moje pierwsze wspomnienie dobrego dotyku. Możliwe nawet, że jedyne, jakie jestem sobie w stanie przypomnieć z „wtedy” do „względnej dorosłości”.

To poczucie bycia jedyną, specjalną, żółtą kaczuszką w ptasim świecie, towarzyszy mi podczas każdej sesji masażu, w każdym ruchu, który wykonują moje ręce. To uczucie przekazuję moim uczniom.

Tak niewiele, mieści w sobie największe zmiany. Tak niewiele, potrafi zakopać nawet głębokie dziury nie-miłości. Wystarczy kogoś dotknąć…

Masaż zaczyna się po masażu

Ile osób, tyle efektów „after” lomi lomi nui.

Niektórzy po masażu fruwają i mogę iść kopać ogródek, albo przenosić meble przez pół nocy, a rano od nowa. Niektórzy najchętniej zostaliby na stole do masażu i spali. Niektórzy mają chwilowe zawroty głowy. A większość idzie od razu po masażu siku ;-). Prawda jest taka, że masaż zaczyna się po masażu.

Ciało oddaje tyle napięć ile zdoła, robi się miejsce dla limfy, krwi, nerwów, tlenu. No i się zaczyna praca ciała. Wtedy można się czuć różnie. Nie zawsze przyjemnie i super ach i och. Czasem dwa, trzy dni jest etap „zostaw mnie w mojej jaskini, teraz nie ma mnie dla świata”, a potem następuje turbodoładowanie energetyczne.

A czasem jest odwrotnie, nagły wystrzał energii i „nic mnie nie zatrzyma”, a po dwóch dniach spadek formy i zawirowania. Bywa różnie. A czasem nic się nie dzieje poza „zwykłym odpoczynkiem”.

I o tym opowiadam dziś na filmiku.

——

Zapraszam na indywidualny i intensywny kurs Lomi Lomi Nui dla każdego: https://agnieszkakawula.pl/about/

Zapraszam też do mojego podcastu. Raz w tygodniu wieści z mojego świata: https://radiokawula.pl/