Filozofia odżywiania
Pamiętam dni, kiedy to, że mam ciało było dla mnie sprawą wyjątkowo kłopotliwą, bolesną, męczącą. Pamiętam dni, kiedy kuliłam się z bólu, kiedy tabletki łykałam jedynie po to by na…
Pamiętam dni, kiedy to, że mam ciało było dla mnie sprawą wyjątkowo kłopotliwą, bolesną, męczącą. Pamiętam dni, kiedy kuliłam się z bólu, kiedy tabletki łykałam jedynie po to by na…
Siedem tygodni. Siedem medytacji. Siedem różnych inspiracji. Dziś ostatnia z siedmiu, ale kto wie co mi przyjdzie jeszcze do głowy? Zachęcam Was do podróży z... wiedźmą :-). Bawcie się dobrze!…
Szósta, przedostatnia niedziela. Kilka słów, kilka dźwięków, kilka myśli luźno spisanych. Niech służą Tobie, gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz :-) Doświadczam samej siebie i podoba mi się to, co widzę coraz…
Czwarta niedziela i czwarta medytacja i czwarte słowo swobodnie unoszące się w niedzielnych godzinach... Tylko tędy przechodzisz. Wpadłeś na chwilkę. Może oddechów kilka… Może słów parę… Może kogoś pokochasz, może…
To był przedziwny środkowo-majowy weekend. W sumie już powinnam się przyzwyczaić do tej dziwności mojego życia i tego, że jedyne czego się mogę spodziewać to niespodziewanego… Trzy dni spędziłam dzieląc…
Trzecia niedziela, trzecia medytacja, trzeci tekst. Życzę Wam dobrej zabawy z niteczkami ;-) i spokojnej refleksji niedzielnej. To na czym się skupiam, materializuje się niemal natychmiastowo. Im uważniej i ze…
Piątkowe popołudnie. Spacer. Przypadkowo usłyszana rozmowa: On: - No i wiesz, to jest takie nienormalne! Ona: - Co ty gadasz! Przecież to jest właśnie totalnie normalne! Kawula się uśmiecha i…
Dziękuję Ci za wszystkie dary i pokornie proszę o wybaczenie za nieuważność, za te wszystkie fragmenty Ciebie, które przegapiłam. Dziękuję za muzykę, której słucham przygotowując sobie śniadanie i dzięki której…
- Aleś mnie umęczyła! - No co?! Przecież chciałam się tylko dowiedzieć co u ciebie! A Tyś się nakręciła! - To nie moja wina, sama zaczęłaś swoją śpiewką o zmartwieniach!…
Kiepska ze mnie patriotka i w zasadzie trudno w ogóle mnie takową nazwać, ale chyba coś we mnie siedzi głęboko. Jakaś dziwna miłość nie tyle do kraju co do miasta,…
Siedzę w ulubionej gdyńskiej kawiarni Lilis. Ostatnie promienie wrześniowego słońca ciekawsko zaglądają do środka przez wielkie okna. Zamykam oczy i chłonę atmosferę miejsca. Gwar rozmów, szum wielkiej lady z pysznymi…