Czarodziejki są wśród nas!

Dawno dawno temu… A może to wcale nie było tak dawno temu? Za górami, za lasami i heeeen daleko… A może to było bliziuteńko, tuż tuż? W każdym razie w czasie się wydarzyło i w przestrzeni. Pod ogromnym wodospadem spotkały się czarodziejki. Tęczowe refleksy wodne flirtowały z ich włosami, grzmot wodospadu zagłuszał słowa, których wcale nie wypowiadały, a na brzegu, w soczyście smakowitej trawie wylegiwały się ich jednorożce.
Czarodziejki to niezwykłe, spotkały się dnia zwykłego by podzielić się nowinami ze swoich światów. I wyjęły z wielobarwnych toreb, jeszcze bardziej wielobarwne notesiki. Postawiły je na ziemi, zdjęły tęczowe refleksy ze swoich włosów i posłały w kierunku wielobarwnych kartek… I zaszumiało, i zaburczało, i zamruczało. I… Notesy przestały być zwykłymi notesami. Zamieniły się w piękne domki, z niezliczoną ilością pokoi.
Czarodziejki uśmiechnęły się figlarnie do siebie nawzajem po czym zabrały się za zwiedzanie. Bez słów. Za przewodnika mając jedynie wzrok, dłonie, nos… I widziały! Ach co one widziały!
I widziały dni wypełnione twórczą pracą, i zachwycały się zapachami świeżo pieczonych chlebów, i dotykały utkanych pieczołowicie marzeń ludzkich, które się właśnie spełniły. I tańczyły z kroplami łez dodając otuchy, tym, które je wypłakały, i czuły smutek smutku, który odchodził z podkulonym ogonem przepędzony przez radość. I wąchały pokoje wypełnione kwiatami spokoju tak wielkiego, że i one na chwilę zamieniały się w kwiaty. I były. I czuły. Po prostu.
A kiedy czarodziejki pozwiedzały już wszystkie swoje domy dni codziennych, stanęły w kręgu, chwyciły się za dłonie i milcząco przekazały sobie obietnicę, że za jakiś czas znowu się spotkają, pokażą sobie nowe domki dni zwykle niezwykłych, że zawsze się odnajdą, że nie są same, że wszystko jest w porządku takie jakie jest. Pokłoniły się głęboko przed wodospadem, po czym każda wsiadła na swojego jednorożca i pojechała daleko, daleko, hen jeszcze dalej.
A gdyby przyszło Wam do głowy szukać takiej czarodziejki, może wcale nie trzeba tak daleko, hen jeszcze dalej wędrować. Może to tuż za rogiem, w domku obok mieszka dobra dusza, która swoimi myślami czaruje tęczową rzeczywistość, gdzie oddycha się spełnionymi marzeniami, zwariowanymi pomysłami i nieskończonością inspiracji. W takiej rzeczywistości czarodziejskiej wszystko jest po prostu. I radość i łzy. I spełnienie i oczekiwanie. I upadki i wzloty.
I choć może się wam wydawać, że te czarodziejki dziwne jakieś, może nazbyt jakieś, albo za mało mają czegoś. No… że tak pasują i nie pasują do tego świata to wiedzcie, że w ich sercach jest wystarczająco dużo miejsca dla niedowiarków też. I one się za bardzo nie martwią tym, co o nich myślisz. Mają tyle pracy na co dzień. Tyle snów do pokolorowania. Tyle nici cudów do uplecenia. Tyle marzeń do obudzenia. Bo one wierzą w Ciebie, nawet jeśli Ty nie wierzysz. A kiedy dotknie Cię ich tęczowa magia, już nic nie będzie takie jak dawniej…
Sama bywam co jakiś czas dotykana czarodziejską mgiełką. Odbywa się to najczęściej całkowicie zwykłego dnia, o zwykłej godzinie, w absolutnie niezwykły sposób. Ociepla mnie uśmiech osoby mijanej na chodniku. Pocieszają słowa przeczytane na murze przystanku. Mgiełką samorefleksji i inspiracji obejmują mnie myśli (S)twórcze Emocjonalnej, a na jej głowie przysiadają motyle, które podpowiadają jej to i owo… Otulają mnie historie poznanych czarodziejek i karmią mnie ich czarodziejskie zwykłe-niezwykłe życia. Ogrzewam się i duszę rozjaśniam kolorami w Chacie czarodziejki, którą kochają wszystkie wiewiórki, a wieloryby są jej wielkimi przyjaciółmi… A odnaleziona po latach polska czarodziejka, z hiszpańskiej wioski motywuje mnie swoim niebieskim ptakiem w najmniej oczekiwanych momentach, ale w najbardziej potrzebnych. A jej drabina nadal stoi przy ścianie Aloha…
Jestem szczęściarą. Poznałam i ciągle poznaję nowe czarodziejki. W ich sercach mieszka pasja. W ich żyłach płynie dzikość. W ich duszach tańczy prawda. I kiedy przysiadam na kamieniu codzienności by z nimi na chwilkę porozmawiać w moje żyły wlewa się ta sama dzikość. W sercu osiada ta sama pasja. A w duszy podskakuje moja własna prawda. I już nic nie jest takie samo, a dobra energia unosi się na świata cztery strony, hen wysoko do góry i hen głęboko ku jądru ziemi.
Ostatnio przysiadłam z lekka zmęczona w cieniu Drzewa Życia. I wymieniłam akumulatory wewnętrznej siły. Jeśli i Wam zabraknie, wyruszcie kawalątek. Wcale nie musicie hen daleko, daleko. Wystarczy tu… I znajdziecie czarodziejkę Patrycję, a jej magia przynosi ukojenie tym, którzy o czarach codzienności na chwilkę zapomnieli.
Patrycja czaruje słowami. Bajki pisze, a jedną napisała specjalnie dla takiej Kawuli jak ja. Czarodziejka Patrycja snuje opowieści. Litery kreśli, a w każdej jednej mieszka COŚ. Mnie to COŚ zrobiło dobrze na sercu i pogłaskało po głowie serdecznie.
I przypomniałam sobie, że wszystko jest dobrze takie jakie jest…
Czarodziejki światów wszelkich, gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie, nie poddawajcie się! Wasza magia działa i dociera wszędzie tam, gdzie ma dotrzeć, nawet jeśli Wam się wydaje, że jest inaczej. Czarujcie. Wypuszczajcie tęczowe nici swoich barwnych dusz. Wasza praca jest ważna. Bo takich Agnieszek jak ja, które jej potrzebują jest znacznie więcej :-). Niech MOC inspiracji będzie z Wami. I dbajcie o swoje jednorożce ;-).

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Na 42 osoby, które poddaję serii masaży (4-9 sesji w zależności od stanu zdrowia), 39 żyło z bólem (głównie pleców) dłużej niż rok. Większość pacjentów zjadła w tym czasie po kilkaset różnych tabletek przeciwbólowych (w...
  W listopadzie zeszłego roku rozpoczęłam pierwszy etap mojego badania nad wpływem masażu na człowieka. Jednym z etapów jest ankieta, którą wypełniły 1403 osoby z całej Polski. Raport niedługo zostanie opublikowany, natomiast już dziś chciałam...
Co to były za emocje! Nie wiem po której stronie większe, po mojej czy u 10 letniej Poli, która bierze udział w moich badaniach. „Był to mój pierwszy masaż w życiu i okazał się fantastyczn,...
Przewiń do góry