Dziękuję Ci za wszystkie dary i pokornie proszę o wybaczenie za nieuważność, za te wszystkie fragmenty Ciebie, które przegapiłam. Dziękuję za muzykę, której słucham przygotowując sobie śniadanie i dzięki której całe moje ciało wibrowało w rytmie salsy. Dziękuję za chmury spokojnie sunące po niebie i słońce zabierające złotymi promieniami ciemne smugi tęsknoty. Dziękuję za spotkania dalekie i bliskie, myśli dzielone twarzą w twarz i te spływające granatowym atramentem na białą kartę papieru. Dziękuję za kilka łez, które spłynęły po policzku pamiętającym upalne słońce i morską sól nagrzaną nadzieją spędzenia w raju całego życia. Dziękuję za samotność godzin, które spijały śmietankę spokoju. Dziękuję za spontaniczność i radosne bujanie się na huśtawce. Dziękuję za kawę wypitą w samo południe w wyśmienitym towarzystwie. Dziękuję za gruszkę soczystym sokiem spływającą po dłoniach. Dziękuję za nostalgiczne spojrzenia w małą świeczkę otulające wnętrze pierzastą kołdrą anielskich dotknięć.

Dziękuję za wspomnienia i wszystkich ludzi w nich wygodnie siedzących w fotelach przeszłości. Dziękuję za każdą emocję i za ich brak. Dziękuję za białą koszulę na mojej pachnącej kokosem skórze. Dziękuję za wszystkie myśli, które wysłałam do kogoś i te odebrane od kogoś. Dziękuję za drzewa mijane w drodze do… Dziękuję za śpiew ptaków tuż po zmierzchu układających się do snu. Dziękuję za czyste posłanie. Dziękuję za spontaniczny taniec uwalniający napięcia po całym dniu wirowania w tornado spraw mniejszych i większych.
I wybacz mi, że nie dziękuję za tyle innych rzeczy… Ale wiedz, że jestem wdzięczna za wszystko co od Ciebie otrzymałam. Kochane wczoraj. Dziękuję… Ale… Puszczam Cię wolno. Mnie trzeba iść dalej. Jesteś cennym nauczycielem. Dziękuję. Jednak dziś czas mi uwolnić wszystko, nawet tę radość, a może zwłaszcza ją… Życzę Ci naprawdę wszystkiego dobrego. Przytulam Cię mocno do serca. Ty wiesz, że właśnie tak jest w porządku, że tylko tak mogę… Kocham Cię. Dziś idę sama i z kimś tak jak chcę iść, w rytmie, który mi odpowiada, którego nikt ani nic mi już nie narzuca.
Dlatego kochane wczoraj, bądź zdrowe, szczęśliwe i pogodzone z tym, co w sobie mieścisz. Może jeszcze staniesz naprzeciwko mnie w nieco zmienionej formie by mnie zawołać do odpowiedzi, by wymagającym okiem zajrzeć w głębiny mojej duszy i poszukać czy aby na pewno odrobiłam już zadane przez Ciebie lekcje. Może… Dziś się tym nie martwię. Dziś Ci po prostu dziękuję delektując się pianką cappuccino kończącą żywot na moich wargach. Dziś, teraz tylko tyle mi potrzeba, bo skoro nie mam więcej… No wiesz, to znaczy, że tego nie potrzebuję teraz …
I jeszcze na koniec powiem Ci drogie wczoraj, że dziś zamierzam wykorzystać wszystkie szanse, które wypuściłam z dłoni jedynie z lęku, że w porę nie wyrosną mi skrzydła. A przecież te cały czas miałam u ramion, gotowe bym je rozpostarła i po prostu poleciała…
Całuję, przytulam, wypuszczam z objęć i zatapiam się w Teraz…

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Kiedy tydzień temu zadzwonił do mnie mężczyzna i zapytał o termin na masaż, od razu odpowiedziałam „może uda się na koniec lutego”. Zanim padła odpowiedź: „ojej, ale nie da się nic zrobić?” usłyszałam ciszę pozbawioną...
Kiedy tydzień temu zadzwonił do mnie mężczyzna i zapytał o termin na masaż, od razu odpowiedziałam „może uda się na koniec lutego”. Zanim padła odpowiedź: „ojej, ale nie da się nic zrobić?” usłyszałam ciszę pozbawioną...
Większą część mojego życia coś mnie boli. Od momentu, kiedy 15 lat temu przeszłam kilkuletnią psychoterapię, boli nawet bardziej. Najpierw ciało miałam zamrożone, docierały do mnie tylko wyjątkowo silne bodźce bólowe, takie, które ścinały i...
Scroll to Top