Jeden rok, 18 opakowań, 108 tabletek. Gdyby je nadziać na sznurek mogłyby robić za koraliki dżapamali. Tak jak mantra koi duszę, tak moje tabletki pomagają na migrenę.
Z bólami głowy zmagam się od mniej więcej 14ego roku życia. Przeszłam przeróżne badania, zjadłam niezliczoną ilość innych tabletek, rozwaliłam sobie przy tym żołądek. Dopiero od roku mam lek, który zazwyczaj działa. Jedna tabletka kosztuje mniej więcej 10 zł. Od prawie dwóch lat migreny pojawiają się u mnie albo raz na tydzień (i trwają 3-4 dni), albo dwa razy w miesiącu.
Z bólem gotuję, chodzę z psem na spacery, kocham, dbam o bliskich, masuję, uczę, piszę, rozwijam się, nagrywam i montuję filmy, spotykam się z ludźmi, czytam książki. Da się, choć nie jestem z tego powodu super szczęśliwa. Ciało nie jest moją super mocą, ani super wsparciem. Ale pewnie gdyby nie jego bóle i „niemożności” dziś nie zajmowałabym się dobrym dotykiem, nie uczyła tego innych, nie odkryła sekretów na łagodzenie bólu i nie nagrała kursu online automasażu jak sobie z tym ciałem pogadać, żeby bolało mniej (www.rozmasujto.pl).
Mogę powiedzieć, że przez ponad połowę roku ciało mnie boli. Czasem już nie wiem co dalej i krzyczę, a czasem po prostu robię swoje. Z bólem. Bo on w końcu mija. Od roku mam od neurologa tabletki, które pomagają na migrenę, a to duże ułatwienie. Natomiast nie mam żadnej tabletki na emocje. Na bycie mną, która tak często jest za bardzo, za mocno, która odbiera świat za intensywnie i nic na to nie może poradzić. Bo można się naczytać książek o energii, emocjach, asertywności, byciu sobą, a i tak coś się wysypie i nie zadziała, choć miało być tak fajnie, kiedy się wyrazi to, co się czuje.
Więc dziś wyrażam: nie zawsze miłość działa, nie zawsze mówienie prawdy działa, a stawanie po swojej stronie często kosztuje migrenę. Bycie sobą zawsze i wszędzie często mnie przerasta. I mimo skończonej terapii, bywa, że zgadzam się, choć nie mam ochoty. Niedługo będą moje 39 urodziny, a ja ciągle taka „niezrobiona”, pomiędzy, w niezaspokojeniu, nadmiarze i braku. Może to dobrze? Może tak właśnie ma być?
Tylko czasem sobie myślę cichutko jak dużo zdziałałam mimo bólu i to robi na mnie wrażenie… Ale czasem sobie też myślę, ciut głośniej już, ile bym mogła zdziałać, gdyby tyle nie bolało?

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Większą część mojego życia coś mnie boli. Od momentu, kiedy 15 lat temu przeszłam kilkuletnią psychoterapię, boli nawet bardziej. Najpierw ciało miałam zamrożone, docierały do mnie tylko wyjątkowo silne bodźce bólowe, takie, które ścinały i...
Gienia zajmuje kolejkę Beni, Grażyna jest dyspozycyjna, ale „w poniedziałki co trzy tygodnie mam paznokcie i fryzjera, więc wtedy nie”, Maria boi się schodzić po schodach, ale do mnie przyjedzie, Danka też chce koniecznie „bo...
„Mogę zapiąć stanik”, „Nie wiedziałam, że tyle frajdy sprawi mi powrót do odkurzania”, „Umyłam plecy pod prysznicem”, „Zawiązałam buty”, „Codziennie się wypróżniam”, „Swobodnie wysiadam z samochodu”, „Mogę obrócić głowę w bok”, „Nareszcie oddycham naturalnie”, „Wyszłam...
Przewiń do góry