– A co robisz w weekend majowy? – usłyszałam niedawno, kiedy wpisywałam termin ma masaż pacjentce

– To już mamy maj? – Od 4 miesięcy mam widzenie i działanie tunelowe. Masuję. Uczę. Zapisuję. Słucham.

Maj. A ja się czuję, jakby był ciągle styczeń.

Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że przez kolejne miesiące będę robić masaż za masażem, kurs za kursem, zaliczę rozczarowania, zniecierpliwienie, że odłożę pisanie reportaży w imię badania naukowego, nie zgodziłabym się!

Świadomie zdecydowałam się na coś w sumie niewielkiego, co po drodze rozrosło się bardzo mocno, a bez czego nie dowiedziałabym się niczego ani o sobie, ani jak działa ludzkie ciało poddane serii masaży.

Nie wiedziałabym, że mogę masować z bólami, kontuzjami, na deficytach energetycznych, na wkurwach i smutkach. Nie wiedziałabym czym tak naprawdę jest terapeutyczny masaż lomi lomi, a przede wszystkim nie dowiedziałabym się, ile osób zmaga się z chronicznymi bólami i że w większości przypadków lomi zdecydowanie poprawia jakość funkcjonowania, jeśli nie całkowicie likwiduje ból wraz z jej przyczyną.

Przez ostatnie 4 miesiące dużo płakałam, zadawalam wiele pytań i szukałam odpowiedzi na zagadki ciała. Sięgałam po opracowania naukowe i tutoriale na YouTube. Przejmowałam się każdym bólem, pogorszeniem stanu zdrowia pacjentów by w finale ucieszyć się czyimś życiem bez leków przeciwbólowych.

Od początku stycznia zrobiłam 189 darmowych masaży (tych badawczych). 26 osób skończyło badanie z sukcesem. W tym czasie poprowadziłam 11 indywidualnych lomi kursów i 5 lomi korepetycji. Zaczęłam nagrywać podcast, przeczytałam 15 książek naukowych. Miałam ostre zapalenie krtani (w tym czasie też pracowałam) oraz zaliczyłam niezliczoną ilość porażek emocjonalnych i relacyjnych. Martwiłam się o zdrowie mojego psa. Zjadłam wstydliwie dużą ilość cheetosów serowych, pokochałam sushi robione przez mojego męża. Od początku roku miałam 10 dni bez masażu.

Nie wiem, jak to zrobiłam, ale robię dalej. Jeszcze ok 60 masaży przede mną. Czasem dojdzie do programu nowa osoba, która cierpi tak bardzo, że mówię: „Przyjdź, spróbujemy. Coś się zmieni na pewno, zobaczmy jak wiele”.

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Czas to powiedzieć głośno: Lomi Lomi nie jest masażem magicznym. Wszystkie części składowe tego sposobu pracy z ciałem są zwykłe, logiczne, naturalne, poukładane. Przez 13 lat pracy tak naprawdę nie wiedziałam, dlaczego lomi ma aż...
Nie mieli nadziei. Skorupy bólu ograniczały życie. „- Idź się poruszaj – mówili im życzliwi – zacznij coś robić”, ale wielu z trudem wstawało rano z łóżka. Pamiętam, jak w grudniu zeszłego roku pomyślałam: „Ciekawe...
„Mogę zapiąć stanik”, „Nie wiedziałam, że tyle frajdy sprawi mi powrót do odkurzania”, „Umyłam plecy pod prysznicem”, „Zawiązałam buty”, „Codziennie się wypróżniam”, „Swobodnie wysiadam z samochodu”, „Mogę obrócić głowę w bok”, „Nareszcie oddycham naturalnie”, „Wyszłam...
Przewiń do góry