Na kurs umówiłyśmy się w Walentynki. Agata zaklepała sobie ostatni tydzień maja. W marcu przeprosiła za zwłokę w wysyłce zaliczki „Jestem studentką i czekam na pewien przelew, ale nadal chcę wziąć udział w kursie i nie mogę się doczekać”.

W ostatni tydzień maja, między jednym cappuccino a drugim, Agata nauczyła się masować lomi lomi, a ja spędziłam jeden z bardziej inspirujących kursów! Gadałyśmy dużo o tym jak działa nasz mózg, przerzucałyśmy się książkami KONIECZNIE do przeczytania, a jedna z nich właśnie zmienia moje życie! („Jak zerwać z nałogiem bycia sobą”). Prawie 20 lat różnicy między nami, a ja miałam niezwykłą frajdę z obcowania z tą utalentowaną skrzypaczką! Tak, Agata studiuje skrzypce na Akademii Muzycznej i od prawie miesiąca umie też w masaż, i to jak! Mam szczęście do ciekawych ludzi, naprawdę!

W Agacie znalazłam bardzo chłonną wiedzy słuchaczkę, która cierpliwie znosiła moje monologi o wątrobach, limfie, jelitach i zafiksowaniu na efekty jakich ludzie doświadczają po masażu lomi.

Aha i kolejny człowiek uratowany, bo zakochał się w automasażu;-). Moje akcesoria już dawno nie spotkały się z takimi wyrazami uznania i szacunku, ile przejęły od ciała Agaty, która ich używała 😉

Dzień po kursie napisała: „Zrobiłam pierwszy masaż przyjaciółce. Ale dziwnie było, moja kozetka jest węższa i była ustawiona za wysoko. Do tego ciało totalnie inne, no i musiałam trochę korzystać ze ściągi od Ciebie. Ogólnie chaos, ale pacjentka czuła się dobrze. Zrobię jej kilka i będę obserwować co się z nią będzie działo. Tak mi dziwnie, jak mi nikt nie podpowiada co dalej, brakuje mi rozmów z Tobą rano przy kawce i zajęć”.

Jak mnie jest dziwnie za każdym razem, kiedy kończy się jeden kurs, a potem zaczyna następny. Tęsknię za każdą jedna osobą, z wieloma z uczniów mam kontakt, bo tak jakoś samo się klei i nam blisko do serc, a z innymi serca nadal blisko, tylko drogi różne. Natomiast każda jedna osoba jest dla mnie ważna i za każdym razem, kiedy wychodzi ode mnie po skończonym kursie, potrzebuję chwili, żeby przeprocesować, ucieszyć się i wzruszyć. Tyle lat, a to się ciągle nie zmienia.

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Masaż Lomi Lomi jest zaraźliwy. Tak bardzo, że z klienta można samemu zostać lomi terapeutą 😊. Wystarczył jeden masaż u mojej uczennicy Małgosi, żeby Patrycja poczuła, że chce spróbować. To nie był dla niej łatwy...
Trochę mnie pozamiatało. Tyle bym chciała opowiedzieć o czasie z Iwoną, ale wszystko, co najlepszego miałam, władowałam z nią. Czaiła się na lomi kurs u mnie od czerwca zeszłego roku. W lutym podjęła decyzję, że...
– Ale mnie przeczołgałaś – powiedziała Ania po zakończeniu pierwszego dnia kursu nauczycielskiego. To był dla mnie wyjątkowy czas. Pierwszy raz przekazałam wiedzę, jak uczyć masażu lomi lomi, mojej „oryginalnej” uczennicy! Ania przyjechała na kurs...
Przewiń do góry