Żyjesz sobie człowieku mniej lub bardziej spokojnie, wtem… Trafiasz na indywidualny kurs masażu terapeutycznego Lomi Lomi do Kawuli. I się zaczyna dziać.
Czasem jeszcze przed kursem, na pewno w jego trakcie, ale po to już trzymajcie buty bo mogą się zgubić przy przekroczeniu orbity znanego. Jest dużo opowieści o tym co się dzieje podczas i po masażu lomi. Jeszcze więcej jest opowieści o tym, co się dzieje po kursie, kiedy ktoś zapragnie się lomi nauczyć.
Można by pomyśleć, że to historie z mchu i paproci, albo z serii „a łyżka na to niemożliwe”, albo „przecież to tylko masaż, więc bez przesady”. Po prawie 14stu latach bycia lomi terapeutą mogę z pełną świadomością powiedzieć, że ten masaż wyzwolił we mnie gigantyczne pokłady energii, którą miałam w sobie zabetonowaną.
Chciałam umrzeć, byłam chora, nie miałam przyjaciół, bałam się ludzi, byłam jak kulka gałęzi walająca się po pustych ulicach na westernach przed pojedynkiem. I taka zawieszona na jednym oddechu, pojechałam na kurs lomi. Wróciłam podmieniona, jak nie ja, jednak nareszcie bardzo ja. Zaczęłam się śmiać, mniej mnie bolało, a suche zamieniało się w mięsiste liście.
Obudowałam się w siłę. Potrzebowałam jej do późniejszych zmian. Rozwodu, przeprowadzki, życia na własną rękę bez gwarancji zarobku, ufania sobie jako tej, która mnie wyżywi, ubierze, da dach nad głową, a może nawet kiedyś znowu się zakocha.
I wiecie co? W najgorszych chwilach, kiedy nie mogłam jeść ze stresu bo bałam się, że nie będzie mnie stać na rachunki i chleb, lomi mnie wyżywiło. Zawsze. Lomi wypchnęło mnie z klatki strachu przed światem, kazało się rozwijać, uczyć nowych technologii, gadać go ludzi, pisać, robić zdjęcia i nagrywać filmy. Lomi dało mi nowe ciało, nowych ludzi, nową miłość, nową rodzinę. Było i ciągle jest na tej drodze mnóstwo kamieni, są jaskinie zagubienia i sny o niepewności. Ale zawsze, ale to zawsze, z pomocą przychodzi mi lomi.
To więcej niż masaż, to więcej niż kurs masażu, to staje się stylem życia. Zwykłą codziennością, która wywala w kosmos i pozwala jeździć na zielonym słoniu ?

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Sylwia wsiadła w samochód koło 1 w nocy i przejechała całą Polskę, żeby na 8 rano dojechać do mnie na kurs masażu. Kobieta petarda! Bieneswoman, pani Sołtys, masażystka z dużymi wymaganiami i standardami pracy. Naoglądała...
Szkoła? Angela wspomina ją głównie z perspektywy bólu głowy tak silnego, że wpadła w machinę diagnozowania. Rezonanse, tomografie, lekarze, silne tabletki przeciwbólowe. Wszystko przynosiło słaby efekt. Dlaczego? Szkoła to był duży stresor. I choć Angela...
Masaż Lomi Lomi jest zaraźliwy. Tak bardzo, że z klienta można samemu zostać lomi terapeutą ?. Wystarczył jeden masaż u mojej uczennicy Małgosi, żeby Patrycja poczuła, że chce spróbować. To nie był dla niej łatwy...
Scroll to Top