Znacie taką pomoc, która może być też nadużyciem? Wielokrotnie doświadczyłam tego sama, kiedy robiono mi „zabiegi” w imię „wyleczenia” mojej migreny i proponowano terapie, ale nikt mnie wtedy nie zapytał czego naprawdę potrzebuję. Chodziłam po specjalistach i myślałam, że „muszę wytrzymać, bo oni się przecież znają”.

Też byłam w tym punkcie, w którym chciałam pomóc komuś, kto cierpi czy to na ból fizyczny czy emocjonalny, w obu przypadkach ciało boli bardzo. Teraz, kiedy badam wpływ masażu lomi na człowieka, spokorniałam.

Tak często ból odbiera jakość naszego życia. Specjaliści, u których szukamy pomocy mówią co z nami „jest nie tak”. Więc zapominamy, że mamy też inne obszary w ciele, które funkcjonują super.

Pamiętam pacjentkę, która przyszła z bólem barku i odcinka lędźwiowego. Zrobiłam jej w sumie 6 sesji. Za każdym razem mówiła o ile lżej jej się żyje, że w ogóle znowu chce żyć, „no a co z brakiem i plecami?” – pytałam – „o ile procent się poprawiło?” – „jest lepiej, ból już nie odbiera mi codziennego funkcjonowania. To dla mnie tak dużo”. Ale mnie do 5 masażu było za mało. Chciałam, żeby ją nie bolało, a tu tylko 40% poprawy? Dopiero kiedy pomasowałam ją 6 raz, zrozumiałam jak bardzo te sesje zmieniły jakość jej życia.

Inna pacjentka zmagała się z ciężką depresją, wypaleniem zawodowym i była po poważnej operacji kolana, do tego mówiła, że nie lubi dotyku. Wytrwała 4 masaże i zrezygnowała z udziału w projekcie. To było dla niej za dużo, mimo że z sesji na sesję czuła się lepiej fizycznie, nie dała rady więcej. A ja byłam gotowa zrobić jej 10 masaży. Czy to była porażka? Nie. To był obustronny szacunek mnie do niej, jej wobec niej samej.

Dziś robiłam masaż kobiecie, która w połowie poprosiła, żebyśmy już zakończyły. Jej ciało nasyciło się i było dość. Czy chciałam jej „pomóc bardziej”? Oczywiście! „- Może chociaż głowę Ci pomasuję? – proponowałam”. – „Nie, pierwszy raz na masażu mam okazję wziąć dokładnie tyle, ile jestem w stanie, jest super”.

Wnioski? Nadal chcę robić takie masaże, które zabierają tyle bólu, ile to możliwe, ale czasami terapia, którą możemy nazwać sukcesem nie jest tą, która likwiduje problem, a stwarza warunki do lepszego funkcjonowania.

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Na 42 osoby, które poddaję serii masaży (4-9 sesji w zależności od stanu zdrowia), 39 żyło z bólem (głównie pleców) dłużej niż rok. Większość pacjentów zjadła w tym czasie po kilkaset różnych tabletek przeciwbólowych (w...
– A co robisz w weekend majowy? – usłyszałam niedawno, kiedy wpisywałam termin ma masaż pacjentce – To już mamy maj? – Od 4 miesięcy mam widzenie i działanie tunelowe. Masuję. Uczę. Zapisuję. Słucham. Maj....
  W listopadzie zeszłego roku rozpoczęłam pierwszy etap mojego badania nad wpływem masażu na człowieka. Jednym z etapów jest ankieta, którą wypełniły 1403 osoby z całej Polski. Raport niedługo zostanie opublikowany, natomiast już dziś chciałam...
Przewiń do góry