Czy kupiłam wczoraj 400 sztuk kolorowych rękawiczek medycznych, mimo że mam jeszcze 300 w zapasie? Całkiem możliwe. Czy uzupełniłam zapasy kremów do masażu, choć jeszcze mam schowany kilogram na czarną godzinę? Jasne, że tak. Czy wykupiłam większość dostępnych książek o demencji i chorobach otępiennych? Oczywiście.

Po wczorajszej wizycie w Domu seniora w Rumi uświadomiłam sobie, że minęło pół roku, odkąd pierwszy raz tam zawitałam i kiedy parę dni później, narodził się #WolontariatDotykowoMasażowy. Wiecie, trochę wiedziałam, że masaż i dotyk są ważne, wierzyłam, że to temat warty eksplorowania, ale nie spodziewałam się jak bardzo to będzie zmieniało nas wszystkich.

To nie jest wolontariat łatwy. Bo dotyka się człowieka, który czasem nie pamięta, że dwie godziny temu jadł śniadanie, który doświadczył niełatwego życia, albo choroba zmieniła go tak mocno, a po drodze zabrała resztki godności ciała. To nie jest łatwe masować kogoś, czyje ciało nasączone jest lekami, naczynia krwionośne pękają na wyścigi tworząc obszary ciała niemożliwe do dotknięcia. To nie jest łatwe masować kogoś, kogo w trakcie sesji nie oszczędzają potrzeby fizjologiczne. Choroba to rany, nienaturalne zapachy, czasem nienaturalne dźwięki wydobywające się z gardła, poplątane słowa. Ale w tej skorupie, która na przestrzeni miesięcy czy lat chorowania zmieniła się nie do poznania, jest człowiek. Jego emocje, lęki, przeżycia, myśli, wrażliwość, świadomość.

Empatyczny dotyk może choć na chwilę przywrócić drugiej osobie godność. Kiedy dotykamy kogoś, zwłaszcza bardzo chorego, sprawiamy, że na czas jego trwania, ktoś może się poczuć jak najważniejszy człowiek w swoim i naszym życiu. I kiedy kończy się kontakt, dotyk zostaje w ciele jeszcze na długo. Przekonuję się o tym za każdym razem, kiedy słyszę: „czekałam na ciebie”, „dobrze, że przyszłaś”, „jak mnie boli to sobie przypominam o tobie”. Albo radość z każdej, najmniejszej, dobrej zmiany w ciele.

Na przykład, wczoraj masowałam napuchniętą stopę pani Joli. Od ponad miesiąca ćwiczy chodzenie w protezie i pierwszy raz od pół roku staje na zdrowej nodze. Stopa w kostce słabo się rusza, palce przykurczone, zesztywniałe, łydka jak kamień, trudno się dziwić. Chwila masażu i palce zaczynają się ruszać, a pani Jola nie może się nadziwić. Podobnie pani Danusia, której serce kilka razy już wywinęło numer, biodra dokuczają na całego, a stopy są zimne, ale ona tego zimna już nie czuje.

– Nie nadaję się już do niczego, nawet na operację, za stare to moje ciało, żeby coś się zmieniło” – przyznała.

– No jak się pani nie nadaje, kiedy się nadaje, proszę poruszać teraz palcami – powiedziałam po wymasowaniu całej nogi i zadbaniu o każdy palec osobno, a zimne stało się ciepłe.

– Faktycznie, ruszają się, czuję je, a przecież nic nie czułam. Jak to możliwe?

– A to pewnie przez te różowe rękawiczki w jakich masuję.

– Tak, fajnie, że są kolorowe, a nie te niebieskie lekarskie.

Pół roku temu wiedziałam, że masaż jest ogromnym wsparciem dla człowieka. Ale nie spodziewałam się, jak duże zmiany może przynieść dla kogoś, komu pomasuje się tylko nogi czy dłonie. I nie o technikę tak naprawdę tu chodzi, ale o jakość kontaktu. Czy jeśli kogoś dotykam, nawet przez 15 minut, czy ten człowiek jest w tym momencie dla mnie najważniejszy z całym swoim bagażem życiowo-chorobowym?

W tym tygodniu spłynęło też 6 recenzji mojego raportu o dotyku w chorobie. Dyrektorzy hospicjów, placówek medycznych i lekarze, wszyscy zaskoczyli mnie swoimi słowami. Nie spodziewałam się, że tak mocno podkreślą wagę dotyku i delikatnego masażu w procesie leczenia, opieki i zdrowienia. Już za dwa miesiące premiera raportu. Wtedy mam nadzieję, że porozmawiamy o nim szerzej.  Tymczasem przede mną jeszcze lipiec intensywnej pracy. W sierpniu zaszyję sią na cały miesiąc w norce pełnej książek i będę robić nic, żeby potem móc dalej robić coś 😉.

PS Gdyby ktokolwiek miał chęć wesprzeć moje działania i projekty to może to zrobić przez rzutkę. Wszystkie pomysły, opłaciłam już z własnych środków, dlatego nie mam żadnego nagłego apelu czy ciśnienia. Zachęcona prośbami tych, którzy chcieliby wspomóc ideę empatycznego dotyku, utworzyłam zrzutkę.

Słuchaj podcastu na ulubionej platformie

Kawula masaż Lomi Lomi

Nazywam się Kawula.
Agnieszka Kawula...

Wierzę, że empatyczny dotyk i masaż, budzi do życia oraz zbliża ludzi.

Poruszyło Cię?

Wirtualne cappucino

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino.
Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!