– Widzi pani jak ta starość głęboko w kości wlazła? – powiedziała pani Henryka, kiedy masowałam dziś jej sztywne kolano, którego za nic nie może zginać. – Noce są najgorsze, wtedy wszystko boli bardziej. Dziękuję, że pani do mnie przyszła.

– Dziś przyniosłam specjalny krem na bóle, taki ziołowy i naturalny – podałam pani Henryce krem do powąchania.

– Pachnie zdrowo, ale chyba nie oszukamy nim starości, ale dziękuję, że pani do mnie przyszła.

Masowałam obolałe przedramię pani Henryce. Takie chudziutkie jak na trzy palce. I rozmawiałyśmy o Hitlerze, o Putinie i o kuzynce, która oszukała.

– Wie pani, ludzie są raczej dobrzy, tylko niektórzy mają diabła w sercu.

Tak to szło. Kolejny dzień wolontariatu w Senior – Dom Opieki Seniora w Rumi.

Dziś nic nie było takie, jak tydzień temu. Masowałam głównie osoby leżące. Dołączyła do mnie Beata, która marzy o pracy z seniorami i wcześniakami. Przeczytała mój wpis, odezwała się, a potem przez kilka godzin dłońmi skraplało się jej serce i wpływało w ciała poranione, leżące, opuchnięte.

Z panią Hildegardą nie było żadnego kontaktu. Leżała na prawym boku. Jęczała, oddychała charcząco przez otwarte usta. Do nosa wpływała wężykiem odżywka, a my z Beatą dotykałyśmy najczulej jak to było możliwe. Jęki ustały, pani przymknęła na chwilę oczy. Zmiana pozycji na plecy i znowu niepokój. Nasze ruchy w zatrzymaniu czekały na wyciszającą ciało falę. Masaż brzucha, klatki piersiowej i delikatnie tył głowy szybko przyniósł wytchnienie.

Ale najważniejsze były chyba dłonie. Przykurczone palce, zwinięte w pięści, włożone w ochraniacze takie, które uniemożliwiają pani wyszarpnięcie sondy z nosa. Po 15 minutach stało się. Palce wyprostowane, a w nich zamiast zimna, po same koniuszki pomknęło ciepło.

Z panią Hildegardą nie było żadnego kontaktu. A mimo wszystko to, co najważniejsze powiedziała łagodniejszymi rysami twarzy, spokojniejszym oddechem i łzami w nieobecnych oczach.

Początkowo masowałyśmy z Beatą razem, ale potem każda szła tam, gdzie była największa potrzeba. W pokojach, które opuszczałyśmy, unosił się zapach melona, pomarańczy, owoców leśnych, ziół. Trzy kilogramy smakowitych kremów do masażu, jakie z sobą przywiozłam, to był hit nie tylko dla seniorów.

– Dzień dobry pani Olu – przywitałam się ze 102 letnią, drobniutką pensjonariuszką – przyszłam panią trochę pomasować. Czy mogę?

– Bóg zapłać kochana.

Nachyliłam się, dotknęłam dłoni, a ona otuliła je tak, jakby zaraz miała mi nimi zrobić masaż. Przytulała je do policzka i ucałowała tak, że chciałabym to zapamiętać do końca życia. Za nic nie umiem tego opisać.

– Bóg zapłać słoneczko kochane.

Masowałam plecy, ramiona, nogi twarz, a pani Ola spokojnie spała. Przez sen wzdychała rozczulająco, a słowo „misja” nabrało dla mnie kompletnie nowego znaczenia.

– Czy czegoś pani jeszcze potrzeba? – zapytałam tuż przed wyjściem z pokoju.

– Słoneczko kochane, wszystko co najważniejsze już dziś od ciebie dostałam. Idź z Bogiem i ciesz się słońcem jakie masz.

Prawie cztery godziny, minęły mi jak pięć minut. Wróciłam do domu spocona, średnio pachnąca, z emocji i ilości pracy, ale tak pełna, że na tej fali zrobiłam coś, o czym opowiem dopiero za kilka dni, bo sama nie mogę uwierzyć w to, co wyprawiam.

A na sam koniec jeszcze wiadomość od pani dyrektor Iwony: „Właśnie zakończyłam obchód po Seniorze. Pani Ola mówi, że czuje się szczęśliwa i kochana. Musiałam Ci to napisać, bo to chyba najlepsza rzecz jaką można usłyszeć. Kazała mi też wąchać swoje dłonie!”

Okazuje się, że zapach kremu utrzymywał się do końca dnia, a pani Ola przytulała dłonie do swojego policzka.

#WolontariatDotykowoMasażowy to potęga! I my, zmęczone, ale wyciszone i szczęśliwe 🙂

Słuchaj podcastu na ulubionej platformie

Kawula masaż Lomi Lomi

Nazywam się Kawula.
Agnieszka Kawula...

Wierzę, że empatyczny dotyk i masaż, budzi do życia oraz zbliża ludzi.

Poruszyło Cię?

Wirtualne cappucino

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino.
Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!