– To się skończy rakiem trzustki – rzucałam w chwilach bezradności emocjonalnej. Kiedy nie radzę sobie z codziennością, kiedy chcę inaczej, ale nie idzie, kiedy ktoś rzuca słowem jak nożem, kiedy wpadam i tunel i nie umiem wyjść. Zaciskam brzuch, zamykam za kratami napięcia organy wewnętrzne, zakręcam kurek z tlenem i zanim rozładuję napięcie w jakikolwiek zdrowy sposób, zdążę wypalić: „To się skończy rakiem trzustki”.

Ostatnie dwa miesiące mówiłam i w żartach, i na serio. Kilka razy w tygodniu, jeśli nie codziennie. I przyszło. I zabolało. I nie chce puścić. Ogarniam się. Chyba jest jeszcze czas odkręcić ból. Oglądałam wczoraj film z 2004 roku „What the Bleep Do We Know!? Poryczałam się przy scenie, kiedy bohaterska mówi do swojego odbicia „nienawidzę cię”, a w tym samym czasie w ciele prawdziwe bombardowanie, wojna i śmierci komórek, które bezskutecznie walczą o przetrwanie. Analogia do wojny mnie pozamiatała i w tym samym momencie powiedziałam DOŚĆ. Mogę odwrócić szkodę własną. Kiedyś już to zrobiłam to dam rade też teraz. Zrobię sobie zajęcia z miłości.

Kiedy Leo Buscaglia wykładowca na uniwersytecie w Kalifornii, poszedł na rozmowę kwalifikacyjną na wydziale pedagogicznym usłyszał: „Jak się pan tu widzi za 5 lat?”, „Chciałbym prowadzić zajęcia z miłości”. Ta… Jasne… No, ale pracę dostał. Najpierw zjawiło się 20 studentów, ale sprawa szybko się rozdmuchała i miał 200 studentów plus 600 na liście oczekujących. Zapisy na roczne zajęcia, zapełniały się w ciągu 20 minut.

Takie zajęcia zaoszczędziłyby mi mnóstwa ran zadanych w autodestrukcyjnym geście. Jako dorastająca kobieta, nie wiedziałam co robić z emocjami, które dusiły, więc zadawalam sobie fizyczny ból. Dopiero na terapii nauczyłam się tego, czego nikt mnie nie nauczył. Dopiero kiedy zaczęłam masować innych, wybaczyłam sobie tamte krzywdy i wybaczam kolejne.

Co minutę w naszym ciele umiera 300 milionów komórek. Każdego dnia nasze ciało produkuje 300 bilionów nowych komórek i około 700 nowych neuronów. Zarówno w przypadku komórek żołądka, jak i jelit, proces ich wymiany, następuje w ciągu około pięciu dni. Serce pompuje 7,5 litra krwi na minutę, czyli ponad 380 litrów na godzinę. Kiedy bierzemy wdech, tracimy około 3 miliony czerwonych krwinek, a w kolejnej sekundzie zastępuje je taka sama liczba. W jednej sekundzie w każdej komórce ciała zachodzi 100 tysięcy reakcji chemicznych. Na co dzień sobie z tego nie zdajemy sprawy. Ciało staje się ważne dopiero, kiedy daje nam sygnały bólowe.

Dziś rysuję po ciele serca i wyrywam każdą trującą myśl. Bo chcę żyć bez bólu, bo wiem, jak to zrobić, bo nie chcę już cierpieć. Im więcej czytam o ciele, tym większą mam miękkość w sercu. Te komórki, które właśnie powstają, będą miały dobre życie ;-).

A Ty, co sobie powtarzasz w chwilach największej słabości, kiedy nikt nie widzi i nie słyszy? Ile wojen przeżyło Twoje ciało i ile jeszcze mu zaplanujesz?

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Kiedy tydzień temu zadzwonił do mnie mężczyzna i zapytał o termin na masaż, od razu odpowiedziałam „może uda się na koniec lutego”. Zanim padła odpowiedź: „ojej, ale nie da się nic zrobić?” usłyszałam ciszę pozbawioną...
Przez rok tyle się może zmienić. Wydarzyć, zamarzyć, odwidzieć, wypłakać, zaśmiać, przespać, odpuścić. Ja na przykład po roku od rozpoczęcia terapii z pacjentką, która wzięła udział w moim badaniu, dostaję dziś list. Napisany życzeniami, wdzięcznością,...
Kiedy tydzień temu zadzwonił do mnie mężczyzna i zapytał o termin na masaż, od razu odpowiedziałam „może uda się na koniec lutego”. Zanim padła odpowiedź: „ojej, ale nie da się nic zrobić?” usłyszałam ciszę pozbawioną...
Scroll to Top