Zamarzyło mi się… Kurs dla lomi praktyków z poszerzaniem kompetencji nie tylko technicznych, ale też tych dotyczących wrażliwości i człowieczeństwa.

Dziś były zajęcia lomi lomi fizjo w terenie dla dziesięciu odważnych i niezwykle chłonnych wiedzy terapeutek. Zapakowałam wszystkie do dużej taksówki i wywiozłam. Do końca nie wiedziały, gdzie jedziemy. Bo zamarzyło mi się, ale nie wiedziałam, że to będzie możliwe… Żeby aż cała grupa przyjechała do Domu Seniora masować. Nauka i dobro.

Jeszcze tydzień temu nie wiedziałam, czy to dojdzie do skutku. Jeszcze we wtorek dopinałam szczegóły i do wczoraj uważałam, że to super pomysł. Aż przyszedł wieczór i ranek. Emocje wzięły górę, bo z jednej strony czułam, że najcenniejsze lekcje wrażliwości i sprawdzenia się są zawsze z drugim człowiekiem, zwłaszcza tym, który potrzebuje wsparcia. Z drugiej strony bałam się, że może to będzie dla dziewczyn za duże wyzwanie? Przejechały poszerzać swoją wiedzę jako lomi terapeutki, ale przecież w domu seniora nie masujemy na stole do masażu i potrzeba naprawdę dużej elastyczności, żeby robić to, co im zaplanowałam.

Pani kierownik Iwona i fizjoterapeutka Magda przyjęły nas tak, że jeśli miałam jakieś wątpliwości, zniknęły od pierwszego uśmiechu. Co to było za przedpołudnie! Niby sobie to wymarzyłam, ale nie spodziewałam się, że to będzie aż taka moc!

Dziewczyny pracowały w niezwykłym skupieniu, przejęte, zafascynowane, czułe, elastyczne na zmieniające się możliwości masażowe, ciekawe, odważne. Patrzyłam na nie i czułam jak wszystkie elementy zawodu masażysty i bycia człowiekiem układają się w sercu. Widziałam jak masowane przez nie osoby zasypiają, jak otwierają przykurczone dłonie, jak chudziutkie nogi się prostują, jak pojawiają się wypieki na policzkach, jak na prawie dwie godziny dom seniora zamienia się w jeden wielki dom dobra. Dłonie w kolorowych rękawiczkach medycznych poruszały się cierpliwie, powoli, z troską.

To był jeden z takich dni, dzięki którym odnoszę wrażenie jakby wszystko, co było do tej pory, prowadziło do tego konkretnego przedpołudnia. Jeśli mam powiedzieć czym jest masaż lomi lomi, to zabrałabym każdego chętnego do naszego czwartku i zaprosiła do przyglądania się pracy dziewczyn.

Jak dobrze, że mi się zamarzyło. Jak dobrze, że nie odwołałam tej akcji i cała nasza jedenastka była dziś po prostu odważna.

Dla mnie to był jeden z ważniejszych dni ostatnich lat i marzę sobie dalej, żeby było ich więcej.

Słuchaj podcastu na ulubionej platformie

Kawula masaż Lomi Lomi

Nazywam się Kawula.
Agnieszka Kawula...

Wierzę, że empatyczny dotyk i masaż, budzi do życia oraz zbliża ludzi.

Poruszyło Cię?

Wirtualne cappucino

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino.
Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!