Storczyk zakwitł na fioletowo.

– A taki był marny – powiedziała pani Jadwiga – nie zapowiadał się, a tu proszę, aż trzy łodygi i wszystkie uginają się od pączków. Zawsze to trochę raźniej mamy z Krysią w pokoju.

Szary wtorek. Deszczowe myśli podczepiają się pod zmęczone ciała w Senior – Dom Opieki Seniora na Białej 6. Dziś #WolontariatDotykowoMasażowy, po krótkiej przerwie, działa pomimo szarości. Pracujemy z Asią z Qi Body & Soul Joanna Kaiser łóżko w łóżko. Łączymy siły i choć przez większą część czasu niewiele z sobą rozmawiamy, to czujemy, że dajemy wsparcie i paniom, które masujemy i sobie nawzajem.

Przy pani Reginie pracujemy razem i choć nie może nam o sobie wiele powiedzieć, to nie ma znaczenia. Patrzymy na wiszące na ścianie zdjęcie. Uśmiechnięta kobieta, w sile wieku, przykuca, obejmuje dużego, czarnego psa. To był chyba dobry dzień. Dobra chwila. Masujemy, myślimy o pani Reginie i tamtym dniu, o którym nam nigdy nie opowie. To już trzeci raz, kiedy masuję jej ciało. Spoglądają na mnie oczy, które rozpoznają, mnie, Asię, dotyk. Ciało, które miesiąc temu było może i trochę wystraszone, teraz przyjęło nas zupełnie inaczej. I znowu nie mam żadnej wątpliwości, że to, co robimy ma sens.

Panią Grażynę widziałam już kilka razy, ale nie miałam jeszcze okazji dotknąć. Aż trudno uwierzyć, że jest ciut po sześćdziesiątce i chyba kiedyś była aktywną sędziną. Dotykam jej przykurczonych nóg, a ona w zaufaniu do dotyku, próbuje je rozprostować mimo drżenia. Potrzebuje jedynie odrobiny zachęty i znowu zadziwia mnie jak bardzo ciało chce współpracować, kiedy da mu się odrobinę cierpliwego czasu.

Przechodzimy z pokoju do pokoju, zostawiając za sobą zapachy. Owoce leśne, maliny, pomarańcze i melon pokonują szary wtorek.

Pani Krysia ma dziś totalny odlot. Asia masuje jej większą część ciała, a kiedy kończy na głowie, w pokoju unosi się tylko relaks. W tym czasie troszczę się o zdrową nogę pani Jadzi. Kikut dokucza, jak dokuczał, a do tego wszystkiego druga noga i biodro prosi o wsparcie.

– Ale już mniej boli, jak pani masuje w tym najgorszym miejscu – zauważa pani Jadwiga.

– Rozmasuję wszystkie najmniejsze kulki – obiecuję.

– A potem będzie wiosna i pojedziemy na spacer.

– Tak, pojedziemy.

Pani Zyta, ta która sama sobie kręci loki i szydełkuje opaski na włosy, przyglądała mi się przez chwilę zanim powiedziała: – No nie poznałam pani, to przez tę fikuśną kitkę na głowie. Jak dobrze, że pani przyszła. Pomasuje pani ten mój dysk?

– Pomasuję nawet trochę więcej – śmieję się.

– I znowu mi się w głowie kręci po tym masażu pleców – powiedziała po sesji. – Jakby mi pani alkohol rękoma przekazała.

– No to teraz proszę się ciepło ubrać i napić wody.

– O widzi pani, ile mam warstw na sobie? Jedne majtki, drugie wyszczuplające, spodnie, ale rajstopy już sobie daruję.

Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę o przewadze spodni i getrów nad rajstopami, o koronkach, falbankach, kolorach i damskich ozdobach.

– Trzeba się wystroić, zadbać o siebie, nie ważne jaki jest dzień. Od razu człowiek inaczej się poczuje. Czasem tylko to nas ratuje.

A już w czwartek obiecałam wszystkim niespodziankę. Co tu się będzie działo… Nie mogę się doczekać! I to będzie. Bardzo radosny, kolorowy dzień! Obiecuję.

Słuchaj podcastu na ulubionej platformie

Kawula masaż Lomi Lomi

Nazywam się Kawula.
Agnieszka Kawula...

Wierzę, że empatyczny dotyk i masaż, budzi do życia oraz zbliża ludzi.

Poruszyło Cię?

Wirtualne cappucino

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino.
Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!