Czasem, żeby narodziła się w kimś nadzieja wystarczy powiedzieć: „to jest możliwe, to się da zrobić”, a kiedy strach dalej nie pozwala wierzyć, potrzebne jest zwykłe: „pomogę ci”.

Pani Jadzia jedną protezę na kikut nogi już miała. Nie wyszło. Obcierało, bolało, zabrało szanse na chodzenie. „A ja bym jeszcze chciała iść do lasu na spacer, dałabym radę” powiedziała dziś podczas naszej sesji masażowej. I przyszedł człowiek, który powiedział, że to się jeszcze da zrobić, że powalczymy. Pani dyrektor Iwona przywróciła pani Jadzi nadzieję i pomaga załatwić formalność.

– A co, jeśli będzie znowu ocierać i boleć?

– No przecież Magda fizjoterapeutka nie da Pani zginąć, a i ja obiecuję ten kikut masować, ile się da najbardziej pachnącymi kremami świata.

– Może jak pani przyjedzie znowu, to będę miała jakieś dobre wiadomości.

Dobrze jest wrócić po przerwie do Senior – Dom Opieki Seniora, w którym wszystko się zaczęło. Aktualne obowiązki nie pozwalają mi przyjeżdżać tak często jakbym chciała, ale mimo tych kilku wizyt od stycznia, #WolontariatDotykowoMasażowy zaczyna rosnąć w siłę. Dziś byłam z Asią, z którą znamy się od wielu lat, ale czuję, że dopiero teraz połączyło nas coś ważnego. Bo choć Asia masuje chyba dłużej niż ja, po dniu spędzonym u seniorów, popatrzyłyśmy sobie w oczy i widziałam, że i dla niej wydarzyło się coś ważnego. Qi Body & Soul Joanna Kaiser to było takie DOBRE 😘

– No Kaszpirowski masażu jesteś – zaśmiała się pani Jola. – Danusia, ale ona ma ręce nie? Przykłada i już się dzieje.

– Pani ma takie ciepłe ręce, że to wszystko musi pomóc na te nasze bóle – stwierdza pani Danka.

– O widzisz? Pomasowałaś jej bark i już szaleje z roletami.

– Pani Danusiu, a mówiłam, żeby dziś pani nie kombinowała za dużo.

– Kiedy mnie naprawdę mniej boli.

– Pani Jolu, to co, kikut przemasować?

– A mogłabyś plecy? Po tej chorobie, to mnie bolą. Kikut już ćwiczę. Staram się o protezę, toć nie będę w łóżku leżeć do końca. Z moją energią? Kto ze mną wytrzyma.

Z panią Danusią i panią Jolą jestem umówiona, że nagram specjalnie wideo dla nich, z uniesionymi rękoma, które masują w powietrzu, a one będą odbierać masaż przez telewizor.

Dziś padają zamówienia nie tylko na te obolałe stawy, ale „plecy, może mi pani jeszcze plecy pomasować?” No to masuję, a przy łóżku łapię takie pozycje, że na bank jutro będę się czuła, jakbym cały dzień ćwiczyła wykopy ala Bruce Lee, albo trenowała do szpagatu.

– Pijana jestem teraz po tym masażu – wzdycha pani Zyta i poprawia swoje ładnie ułożone loki pod własnoręcznie robioną na szydełku, białą opaską z kwiatkiem na boku. – Ale takie ciepło po plecach teraz idzie, ubiorę jeszcze kamizelkę, żeby nie uciekło.

– Patrzę, jak pani ma te swoje włosy ułożone. Ale to chyba naturalnie się kręcą prawda?

– Naturalnie.

– Piękne. Ja sobie trzy wałki zakładam na noc i też potem układam. Mam już 86 lat, ale ciągle dobrze jest jakoś wyglądać.

I tak upłynął nam dzień na rozmowach o zmarłych dzieciach, nadziejach, pianinie, które było jak członek rodziny, o potrzebie wolności, piękna i tym, że panie nie wyglądają na swój wiek.

– Jutro będzie u nas fryzjerka. Fajna dziewczyna – powiedziała pani Jadzia. – Już wkurzają mnie te włosy, rano mam szopę.

– Ja to mam takie cienkie, że już mało co da się zrobić – przyznała Pani Krysia współlokatorka – ale też się zapisałam na strzyżenie, bo już spinkami włosy muszę układać.

Wracam do domu, do moich teściów, którzy w tym czasie opiekowali się moim psem. Jadę w korku i myślę sobie: „jestem zmęczona, ale to był dobry dzień”. A na obiad dostaję tarte szpinakową od teścia, który specjalnie dla mnie odłożył solidny kawałek. „Żebyś miała teraz siłę to wszystko opisać” powiedział.

PS Dziękuję Wam za wczorajszy wręcz wysyp wsparcia, niezwykłych wiadomości prywatnych, pisanych, głosowych, komentarzy, SMSów. Nie wiedziałam, że aż tak bliskie Wam i ważne jest to o czym piszę. Mam najbardziej sprzyjającą społeczność w Internetach i wspaniałych ludzi dookoła. Dziękuję. Dzięki Wam, dziś osiem seniorek dostało turbodoładowanie 😉.

Słuchaj podcastu na ulubionej platformie

Kawula masaż Lomi Lomi

Nazywam się Kawula.
Agnieszka Kawula...

Wierzę, że empatyczny dotyk i masaż, budzi do życia oraz zbliża ludzi.

Poruszyło Cię?

Wirtualne cappucino

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino.
Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!