Od jakiegoś czasu mniej piszę o lomi lomi. Nie dlatego, że się nim już nie zajmuję. Wręcz przeciwnie. Wszystko, co robię teraz – wolontariat dotykowo-masażowy, studia podyplomowe z geriatrii, zgłębianie wiedzy o onkologii i medycynie paliatywnej, organizacja konferencji o dotyku w chorobie – ma swoje korzenie w hawajskim masażu lomi lomi. 🌿✨
To ten masaż był początkiem wszystkiego. Przez 16 lat codziennej praktyki widziałam, jak bardzo pomaga. To z niego wynika moja praca z osobami chorymi, starszymi, cierpiącymi – bo lomi lomi uczy nie tylko techniki masażu, ale przede wszystkim etyki i jakości dotyku, szacunku do drugiego człowieka i patrzenia na niego całościowo. 💛
Ale im dłużej pracowałam i wychodziłam z tym do świata poza „strefą SPA”, tym częściej słyszałam:
💬 „To jakieś czary-mary, nie masaż.”
💬 „Że to jakiś ‘rytuał duchowy’ i nie ma nic wspólnego z terapią.”
💬 „Nie można naukowo udowodnić, że działa.”
💬 „Jak chcesz robić doktorat, nie możesz używać słowa ‘masaż’, bo nie jesteś fizjoterapeutką.”
💬 „Nie wolno masować osób chorujących na raka.”
Mity o lomi lomi są tak głęboko zakorzenione, że podobnie jak samo słowo „masaż”, wywołują w głowach ludzi setki błędnych skojarzeń. 🤯
Ile razy próbowałam o tym mówić, tyle razy słyszałam, że „masaż to tylko relaks”. Że w chorobie to ryzyko, że „to nie pasuje do medycyny”. Więc zaczęłam mówić inaczej – o empatycznym dotyku, o jakości dotyku, o szacunku do ciała, które cierpi.
Był moment, w którym sama zaczęłam unikać nazwy lomi lomi poza gabinetem. Zdarzało się, że było mi wstyd, gdy zaczynałam o nim opowiadać. Widziałam ten uśmiech z lekkim politowaniem, spojrzenia pełne sceptycyzmu. Bo co poważnego może być w takim masażu? 🤷♀️ Przez chwilę było mi łatwiej mówić „empatyczny dotyk”, „delikatna terapia manualna”, „praca z ciałem” – cokolwiek, byle uniknąć reakcji pełnych niedowierzania poważnych ludzi, zajmujących się poważnymi sprawami tego świata.
Ale zaczęło mi to uwierać. Nie chcę się wstydzić czegoś, co kieruje się empatią, godnością człowieka, wrażliwością i etyką. ✨ Próbuję – z różnym skutkiem – pogodzić kilka ważnych dla mnie dziedzin, znaleźć odpowiednie słowa, przywrócić masażowi należyty szacunek.
To właśnie te mity i krzywe uśmiechy, sprawiły, że zaczęłam prowadzić autorskie badania nad wpływem lomi lomi na człowieka. 📖 Przez ostatnie 5 lat zebrałam setki stron danych, setki historii, które pokazują jedno: lomi lomi jest narzędziem terapeutycznym. Delikatnym, ale potężnym. 💫 To wciąż lomi lomi – jego esencja, podejście, filozofia pracy z człowiekiem. 🌊
Bez lomi lomi nie byłoby mojego wolontariatu u seniorów. 🧓👵 Nie zajmowałabym się jednym z najbardziej szkodliwych mitów, że nie można masować osób chorych na raka.
To właśnie z lomi lomi pochodzi szacunek do drugiego człowieka, nie-mechaniczne „ugniatanie tkanek”, tylko opiekowanie się człowiekiem w masażu, przywracanie mu godności, szanowanie jego granic. To lomi lomi nauczyło mnie dotykania bardzo chorych ciał w taki sposób, żeby czuły się widziane, a nie oceniane. 💕
Ostatnio, składając wniosek w konkursie na temat innowacji społecznych skierowanych do seniorów, usłyszałam, że empatyczny dotyk, delikatny masaż to… innowacja społeczna. „Innowacja”! 🤯 I powinnam to mocniej podkreślać, bo dotyk okazuje się czymś nowatorskim.
To mnie uderzyło. Doszliśmy do momentu, w którym latamy na księżyc 🚀, tworzymy sztuczną inteligencję 🤖, operujemy mózgi z milimetrową precyzją 🧠 – a coś tak podstawowego i ludzkiego jak dotyk jest uznawane za odkrycie. Żyjemy w świecie, w którym zapomnieliśmy o tym, co najprostsze i najbardziej pierwotne. O tym, że człowiek potrzebuje drugiego człowieka. Że empatia, czułość, obecność – to nie są luksusy i fanaberie, ale fundamenty.
Nie tworzę nowych technik, nie łączę różnych metod w jedną „superterapię”. Uczę lomi lomi takim, jakie poznałam 16 lat temu. Bo to wystarczy, żeby świat był odrobinę lepszym miejscem. 🌍✨
I będę o tym mówić. Na wszystkie możliwe sposoby.
Dlatego też 2 kwietnia 2025 w Pucku organizuję Konferencję o Dotyku w Chorobie. 📅 Chcę mówić o tym głośno, pokazywać badania, doświadczenia, historie ludzi, dla których dotyk stał się wsparciem w cierpieniu. Bo czas przypomnieć sobie, jak ważna jest prostota i bliskość. 💙
