Dziś tylko pan Alojzy przyszedł o własnych nogach, pozostałe cztery panie, wjechały na wózkach. Wszystkich wymasowałam, skoro świt w ROSE Senior Resort Całodobowa opieka i rehabilitacja nad morzem. Ale ludzie! Co to był za dzień! Sama sobie nie wierzę, a przecież już tyle widziałam mądrości ciała, które dzięki masażowi przypomina sobie drogę do sprawności.

Druga wizyta w tym domu naprawdę obfitowała w cudowne odprowadzenia i wchłonięcia limfy, w sprawniejsze plecy, maślane oczy i publiczność. Serio, każda wymasowana osoba ustawiała się w półkolu i obserwowała, jak nogi kolejnych podopiecznych się zmniejszają na ich oczach. To były duże obrzęki. Nie mam do czynienia z takimi w mojej pracy na co dzień. To opuchnięte nogi, na których pęka skóra i tworzą się sączące rany. To opuchnięcia twarde, pochłaniające kostki i palce u nóg. To opuchnięcia, które wymagają cierpliwości i powolności, zabierają czas, ale w zamian dają nogi o dwa rozmiary mniejsze i swobodę w zakładaniu papci, co jeszcze godzinę przed masażem nie było możliwe.

Pani Uleńka dzielnie wyleżała godzinę. I wspólnymi siłami udało się na jej nogach dokonać niemal niemożliwego. Moja wymasowana publiczność wspierała dobrą energią zrelaksowanego ciała, a wspaniałe fizjoterapeutki Iza i Karolina cieszyły się każdą, najmniejszą poprawą. Wszystkie byłyśmy zafascynowane tym co się działo.

– Jak ja to wszystko opowiem mojemu synowi? – powiedziała po wszystkim pani Ula.

Pani Barbara wstała ze stołu z lekkimi nogami, a też dźwigała parę litrów wody za dużo.

– Pani Agnieszko, osiem lat czekałam na taki właśnie masaż, bardzo dziękuję. Chciałabym jeszcze raz.

– Będę za tydzień, dziewczyny na pewno panią przywiozą.

Pani Maria z obolałymi plecami po masażu wcisnęła mi ptasie mleczko i „bez dyskusji” oraz „jak mi teraz cieplutko w plecy, jestem jak nowo narodzona”.

I tak to dziś szło. Podziwiałam determinację każdej jednej osoby, która kładła się na stole do masażu. Dla nich to był wyczyn, ale wszyscy tak bardzo chcieli, że aż wzrusz łapał.

Fizjoterapeutki Iza z Karoliną rozpieszczały mnie dobrą energią, zorganizowaniem i ogromną pomocą przy układaniu pacjentów na leżance do masażu. To dzięki nim, przez ponad 3 godziny mogłam pracować płynnie, bez przerwy, prawie jak w domu, wykonując elementy masażu lomi lomi. Jeju, jakie to było dobre!

Przy panu Alojzym trochę się spociłam, bo bardzo dokuczała mu rwa kulszowa i miałam obawy czy wyleży na brzuchu. Ale tak bardzo chciał. Po pół godzinie ból zelżał, a on szczęśliwy mówił o świętach Wielkiej Nocy i wyjeździe do syna do Niemiec i że tam synowa też go wymasuje.

Szczerze? Po trzech dniach w domach seniorów jestem dość mocno zmęczona. Szczerze? Nie mogę się doczekać, kiedy wrócę co każdego z nich. Do każdej jednej osoby, do tej otwartości, do kontaktu, często przecież bez słów. Do wolontariatu dotykowo masażowego, który przynosi mi tak dużo, że czasem mam wrażenie, coś mi pęknie ze szczęścia i nie wiem co wtedy 😉.

Wiecie, kiedy zaczynałam wolontariat dotykowo masażowy myślałam tak trochę romantycznie, że będę seniorom masować dłonie i może stopy. No wiecie, tak dla relaksu i luzacko. Nie spodziewałam się, że potrzeba dotyku i masażu jest tak duża. Wiedziałam, że potrzebna i ważna, ale nie że aż tak. Nie wiedziałam też jak bardzo to będzie doświadczenie wymagające elastyczności (czasem dosłownie) mojego ciała i psychiki 😉. Nie spodziewałam się też, że spotka mnie taka otwartość i serdeczność ze strony kierownictwa trzech domów które odwiedzam. Że nie wspomnę o tym, jak wszyscy chcą mnie karmić, poić, tuczyć ciastkami…

Słuchaj podcastu na ulubionej platformie

Kawula masaż Lomi Lomi

Nazywam się Kawula.
Agnieszka Kawula...

Wierzę, że empatyczny dotyk i masaż, budzi do życia oraz zbliża ludzi.

Poruszyło Cię?

Wirtualne cappucino

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino.
Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!