„Dotyk troski”, czuła praktyka opieki – pamiętnik innowatorki.
Są rzeczy, które po prostu wiemy. Takie, które rozpoznajemy nie przez definicję, tylko przez doświadczenie. Jak to, że dotyk może ukoić. I jak bardzo go brakuje, gdy opieka sprowadza się do „ogarniania” ciała, zamiast być relacją i wsparciem.
Od lat obserwuję, jak terapeutyczny dotyk, spokojny, delikatny, niespieszny, zmienia jakość życia ludzi starszych, zwłaszcza tych niesamodzielnych. Jak koi nie tylko napięte mięśnie, ale i emocje, o których często się zapomina. Dziś już nie tylko to czuję, ale też wiem również z badań, raportów, wytycznych. Tych z Polski i tych z zagranicy. Także z własnych badań i praktyki.
Także dziś rozpoczęłam pracę nad innowacją społeczną „Dotyk troski dla seniorów” o jakiej Wam już od pewnego czasu wspominam. W kolejnych miesiącach spróbuję wpisać empatyczny, troskliwy dotyk w codzienną opiekę.
Dziś zanurzyłam się w pierwszych godzinach intensywnego researchu naukowego, głównie w źródłach anglojęzycznych, bo to tam najwięcej mówi się dziś o terapeutycznej wartości dotyku w geriatrii, demencji, opiece paliatywnej. I wiem jedno: ten temat jest nie tylko aktualny, on jest pilny.
Dotyk, stosowany świadomie i regularnie, nie jest luksusem czy fanaberią. To pełnoprawne narzędzie opieki. Empatyczne, holistyczne, czasem wręcz ratujące resztki poczucia bycia człowiekiem, nie tylko pacjentem.
Z analiz naukowych jakie do tej pory poczyniłam, jasno wynika: dotyk zmniejsza lęk, ból i napięcie, poprawia jakość snu, wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i więzi międzyludzkie. Naprawdę nie trzeba wiele, żeby pomóc. Masaże dłoni, stóp, czoła, czy łagodne głaskanie potrafią uspokoić osobę z demencją, wyciszyć pobudzenie, a u pacjentów paliatywnych przynieść ulgę tam, gdzie farmakologia bywa bezradna.
Człowiek, choćby na chwilę, czuje, że nie jest tylko zbiorem objawów. Że nadal jest człowiekiem, którego można czule dotknąć. Często słyszę od opiekunów: pacjent jest czysty, przebrany, umyty, nakarmiony, podstawy zapewnione. Ale serio? Stać nas tylko na niezbędne minimum?
Problem w tym, że mimo rosnącej liczby badań i doświadczeń, wciąż brakuje systemowego uznania dotyku jako formy interwencji. W Polsce nie mamy jednolitych standardów. W wielu placówkach nie ma przestrzeni, czasu ani edukacji. Personel często nie wie, że można inaczej. Że można z czułością, nie tracąc profesjonalizmu. Co więcej: czułość nie wyklucza profesjonalizmu. Czułość jest jego częścią.
Pandemia COVID-19 obnażyła to boleśnie. Kiedy fizyczny kontakt został drastycznie ograniczony, starsi ludzie, zwłaszcza w domach opieki i szpitalach, dosłownie więdli bez dotyku. Badania pokazały dramatyczne skutki tej deprywacji, od pogorszenia kondycji psychicznej po spadek odporności. I choć wszyscy „rozumieliśmy” konieczność izolacji, dla wielu był to czas głębokiego głodu czułości, którego niczym nie dało się zastąpić „W tych chwilach troska często wygrywała z protokołami. Pielęgniarki opisywały, jak pacjenci prosili o uścisk czy dotknięcie dłoni – jakby wiedzieli, że to nie tylko gest, ale ratunek.” – czytam w badaniach z tego czasu.
Na szczęście coraz więcej krajów Europy wdraża szkolenia z dotyku, powstają programy edukacyjne dla pielęgniarek, opiekunek, terapeutów. Terapie manualne są wpisywane w kompleksowe modele opieki, obok wsparcia psychologicznego i medycznego.
W Polsce też coś się zaczyna. Ale żeby dotyk troski zaistniał naprawdę, potrzebujemy więcej niż intuicji i tych, którzy rozumieją co jest ważne. Potrzebujemy regulacji, programów nauczania, systemowych zachęt. Potrzebujemy nowego języka opieki, takiego, który pozwala mówić o trosce nie jako o dodatku, ale jako rdzeniu opieki i komunikacji.
Myślę, że wszyscy gdzieś mamy w sobie czułość. Taką bez lęku. Taką, która wie, jak wspierać przy pomocy dłoni. Nawet jeśli system wypycha nas w stronę tabelek i protokołów, potrafimy. I chcemy. Nadal w wielu z nas jest ta potrzeba: dotknąć drugiego człowieka tak, żeby poczuł się mniej samotny. I być dotkniętym tak, żeby nie czuć się ciężarem.
Dotyk nie musi być ostatnią deską ratunku. Niech będzie pierwszym gestem opieki, który nie potrzebuje wielkich słów, by zrobić wielką różnicę.
PS Jeśli jesteś opiekunką, pielęgniarzem, masażystką, terapeutką – wiedz, że ta zmiana zaczyna się od najprostszych gestów. Każdy z nich ma znaczenie.
Projekt „Dotyk troski dla seniorów” otrzymał dofinansowanie w ramach grantu przyznawanego na testowanie innowacyjnych rozwiązań dla osób starszych w programie GENERATOR INNOWACJI. SIECI WSPARCIA 3, współfinansowanym ze środków Unii Europejskiej w ramach Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego.
