Ostatnie lata świadomie dawałam z siebie naprawdę sporo, kilka dużych projektów, maraton za maratonem, bez oszczędzania własnych pieniędzy ani weekendów. Do tego życie, ludzie, charaktery, moje słabości, dramaty i dramaciki, wiemy, jak to bywa.
Mój codzienny, terapeutyczny trekking dookoła Pucka pozwolił mi poukładać, co od dłuższego czasu mieliłam w głowie. Bo wiem, że jestem w procesie dużych zmian, także zawodowych, a starym trybem już nie chcę ciągnąć. Wychodziłam więc konkretne decyzje i w związku z tym, mam teraz ogłoszenia parafialne: minimum do końca roku wchodzę w tryb „ograniczony dostęp”. Trochę jak w ogrodzie botanicznym, można się zatrzymać, popatrzeć i zaczerpnąć inspiracji, ale proszę nie zrywać kwiatów, chyba że mówimy o moich projektach, to zapraszam. Te są dostępne bez limitów.
Plan zawodowy na najbliższe pół roku jest prosty w teorii, trudniejszy w praktyce:
- dokończyć dwa duże raporty (projekt Me too w zawodzie masażysty i fizjoterapeuty” + badanie o wpływie masażu Lomi Lomi na kobiety z endometriozą – jedyne takie na świecie!),
- ruszyć dwa długofalowe projekty społeczne (premiery jesienią),
- zrobić innowację społeczną o dotyku troski w opiece nad seniorami,
- pisać książkę o wadze dotyku i masażu,
- przygotować się do wystąpienia w listopadzie na konferencji medycyny paliatywnej,
- skończyć obie podyplomówki.
Po miesiącu urlopu mam wstępnie poukładane najważniejsze punkty życiowe i wyznaczony kierunek. To proces, którego nie zamierzam przyspieszać, choć bardzo próbowałam 😉. Odbudowuję siebie, swoje zdrowie i układ nerwowy (który chyba nigdy nie był w całości przez moje traumy i strachy).
Mój układ nerwowy, tak jak czas, nie jest z gumy. Jeśli chcę dowieźć te wszystkie projekty i jednocześnie wyjść z tego w lepszym stanie niż teraz, muszę pilnować resztek swoich zasobów.
Co to oznacza w praktyce?
- Nie przyjmuję pacjentów na terapię lomi lomi. Masaże zawieszam do odwołania (najpewniej do lutego przyszłego roku, dam znać jak to się zmieni). Sesje umówione na wrzesień, odbędą się.
- Nie prowadzę konsultacji masażowych ani technicznych online zwłaszcza tak zwane „szybkie pytania” przez messenger. Przez lata dzieliłam się swoją wiedzą za darmo i naprawdę można sporo moich treści znaleźć w sieci – korzystajcie z nich śmiało.
- Nie odpowiadam na pytania w stylu „jak się czujesz?” ani na dobre rady o jakie nie proszę, a ciągle dostaję (mam wsparcie i wiem, gdzie je znaleźć, gdy będzie potrzebne).
- I bardzo proszę: jeśli mówię, że nie mam pojemności na rozmowę/spotkanie/spacer/cokolwiek – to znaczy, że nie mam. Nie róbmy wyjątków w stylu: „wiem, że prosiłaś, żeby nie pisać, ale…” – bo to właśnie jest nieuszanowanie tej granicy. Mam wokół siebie kilka najbliższych osób z którymi mam kontakt. Nawet ten jest rzadszy, bo tak teraz potrzebuję.
Najbardziej leczące są dla mnie teraz trekkingi, sama albo z moim mężem. To jest obecnie najlepsza forma obecności drugiego człowieka w moim dniu. Inna, towarzyska obecność jest dla mnie w tej chwili po prostu zbyt obciążająca.
[Szkolenia i kursy]
W tym roku nie będzie już kursów grupowych lomi lomi. Terminy na przyszły rok pojawią się dopiero, gdy znajdę nową salę w Pucku (poprzednie miejsca są zbyt niepewne, a ja teraz potrzebuję konkretów – tu chętnie przyjmę kontakty do miejsc, które pomieszczą grupę do 14 osób). Wstępnie planuję, że pierwsze szkolenia grupowe odbędą się pod koniec marca lub na początku kwietnia, a kolejny turnus, jesienią 2026. Można już zapisywać się na listę chętnych przez moją stronę internetową.
Jak możecie mnie wesprzeć?
- napisać, jak moja praca wpłynęła na Was, Wasze relacje czy sposób myślenia o dotyku, zawsze możecie mi też przysłać artykuły jak się dotyk ma na świecie
- wesprzeć moje projekty, które finansowałam sama kupując ode mnie wartościowe materiały:
- nagrania z Konferencji o Dotyku w Chorobie
- mój raport o dotyku w chorobie z firmową „rączką”
- webinary dla masażystów
Decyzja o zawieszeniu masowania przychodzi mi z trudem, ale jest rozsądna. Pierwszy raz od 16 lat praktyki potrzebuję tak zrobić. Raczej wrócę za pół roku z nową wiedzą ze studiów podyplomowych, świeżą energią i nowym projektem Lomi skierowanym szczególnie do osób zmagających się z chorobami przewlekłymi i bólem.
Jesienią możliwe, że uruchomię Patronite i nowe odsłony podcastu „Anatomia Dotyku”. Wtedy też opowiem o dwóch projektach społeczno-reporterskich związanych z opieką długoterminową i wsparciem dotykiem, jakie będę realizować na terenie powiatu puckiego (w tym jeden z moim mężem). Będę też od czasu do czasu pisała posty o tym, jak przebiegają prace nad projektami, bo naprawdę szykuje się potężna robota i chcę, żeby to co dobre, docierało też do Was i Wam służyło.
Teraz potrzebuję przestrzeni i możliwie pustej drogi, trochę jak Forrest Gump idący przed siebie, żeby poukładać w głowie to, co wymaga poukładania. W takim trybie jak dotychczas nie mogę i nie chcę już pracować. Terapeuci też potrzebują przerw i remontów.
Dziękuję, że niezmiennie kibicujecie. A jeśli zatęsknicie, możecie wysłać mi dobre słowo. Daję sobie też prawo do nieodpisywania, zwyczajnie nie mam na to siły. Można uznać, że jestem chwilowo w trybie 'samotnej wędrówki po maderskich klifach’: sygnał bywa, ale lepiej nie testować zasięgu.
