W ciągu przeszło sześciu lat pracy z drugim człowiekiem czy to jako masażystka Lomi Lomi czy to jako prowadząca różnego rodzaju warsztaty rozwojowe słyszałam niezliczoną ilość razy: nie dbam o siebie, zawsze inni są ważniejsi ode mnie, nie lubię siebie, mam siebie dość, nie akceptuję tego kim jestem, nie mam dla siebie czasu, mam za dużo na głowie, nie lubię swojego życie, nie umiem być sama, nie wiem co lubię, nie wiem czego chcę, nie zasługuję, nie potrafię, mam dość… Słyszałam tyle różnych form niezadowolenia z samego siebie, wymówek by czegoś dla siebie nie robić, żalu do samego siebie. Widziałam wiele łez opłakujących pochowane marzenia i pasje, bezradnie rozkładanych rąk bojących się złapać życie w ramiona. Słyszałam tysiące słów pełnych autoagresji i wiecznego niezadowolenia z samego siebie.

Zadaję często moim klientom pytania typu: kiedy zrobiłeś ostatnio coś dla siebie? Kiedy naprawdę wsłuchałeś się w odgłos lasu? Kiedy położyłeś się beztrosko na trawie? Kiedy pozwoliłeś by deszcz po prostu na ciebie padał? Kiedy pomyślałeś tylko o sobie? Kiedy naprawdę poczułeś zapach rodzącego się dnia? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś co cię naprawdę cieszy? Kiedy tańczyłeś? Kiedy śpiewałeś? Kiedy obserwowałeś jak chmury płyną po niebie? Kiedy słuchałeś śpiewu ptaków? I choć nie oczekuję odpowiedzi to najczęściej słyszę obronne wymówki, dużo wymówek, wykrętów, zasłaniania się życiem ciężkim, obowiązkami, kłodami rzucanymi pod nogi, przeciwnościami losu, niemożliwością taką i owaką, pogodą, sąsiadem, rodziną, chorobą, zdrowiem, klimatem, szerokością geograficzną i o matko z ojcem mnóstwo kreatywnych wykrętów by tylko czegoś dla siebie nie zrobić, by zapomnieć o sobie totalnie, by wieść egzystencję jałową równie jak organizm po kuracji antybiotykowej.

Nie jesteś robotem! Przestań się zachowywać jakbyś nim był!
Często właśnie po sesji masażu moi klienci po raz pierwszy uświadamiają sobie, że właśnie zrobili coś dla siebie, że przez przeszło dwie godziny nie patrzyli na wyświetlacz telefonu komórkowego, że na chwilę zapomnieli o ciężarach jakie wrzucili sobie na barki, że dopiero teraz czują jak bardzo byli zestresowani i napięci. I płyną łzy. Duże kule toczą się po brodach damskich i męskich. Zawsze są tak samo oczyszczające i przynoszące ulgę. Ale zanim  ci ludzie przyszli do mnie musiało upłynąć dużo czasu, często spotkanie było przekładane z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Jedna klientka powiedziała mi, że przez rok wisiałam u niej na lodówce zanim w końcu powiedziała DOŚĆ, że już czas coś dla siebie zrobić. Tak rzadko przychodzi ktoś dla czystej przyjemności. Musi się coś w życiu wydarzyć, wyrosnąć jakaś niewyobrażalnie mocna ściana i dopiero wtedy wołają o ratunek… A można przecież inaczej…
Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie. Też tam byłam… Pamiętam jak to jest pomijać samego siebie i właśnie dlatego jestem jedynie niemym świadkiem czyjejś przemiany, bo ona przychodzi w odpowiednim momencie. Jak już się umęczysz, urobisz, utaplasz. Jak już będziesz miał cały świat na swoich barkach tak, że ci zacznie pękać kręgosłup. Jak już nerwy zaczną zjadać twoje organy wewnętrzne trującymi myślami. Jak już nie będziesz miał sił by w sobotni ranek wstać. Jak już twoja twarz poszarzeje bo już dawno nie gościło na niej światło radości. Właśnie najczęściej wtedy przychodzisz do mnie na masaż, jedziesz do lasu, idziesz w cholerę przed siebie, zapisujesz się na zajęcia jogi i podejmujesz jakieś kroki by coś z tym wszystkim zrobić. Tylko dlaczego zwlekasz tak długo? Ach tak, bo te wymówki… Ale już wiesz, że tak dłużej nie można prawda? Bo ten kręgosłup pęka, bo znowu masz ból głowy, bo ciało ci dokucza, bo źle sypiasz, bo żołądek kurczy ci się na samą myśl o pracy. Więc wiesz, że czas coś dla siebie zrobić, tylko nie wiesz od czego zacząć, ba… Ty nawet nie wiesz tak naprawdę co to znaczy dbać o siebie. Trochę przeczytałeś w gazetach, książkach, trochę się słyszało tu i ówdzie, bo temat modny, bo gada się o tym to i owo. Ale co to znaczy dbać o siebie? Co to znaczy kochać siebie? Co to znaczy żyć? I czy możliwe jest wyjście z tego całego bagna w jakie się przez tyle lat wpakowywałeś głębiej i głębiej?
TAK. Można. Da się. TAK.
Nie potrzeba wiele. Naprawdę sam fakt, że sobie uświadomiłeś, że twoje życie nie jest zbyt harmonijne to już ogromny krok! Miłość do siebie samego może przejawiać się na tyle różnych sposobów! Zamiast mówić, że kiedyś pójdziesz potańczyć po prostu włącz muzykę i zacznij tańczyć. Zamiast obiecywać sobie, że kiedyś pojedziesz nad morze, wsiądź w pociąg i jedź. Kiedy czujesz, że twojemu ciału potrzeba ruchu, wstań od stołu, rozciągnij się, zrób kilka skłonów, weź głębokie oddechy, wyciągnij ręce wysoko w górę, podskocz kilka razy, zrób pajace, poruszaj głową na wszystkie strony, zrób parę przysiadów RUSZ SIĘ, nie musisz iść od razu na kurs jogi ani biec maratonu, twoje ciało samo ci powie czego mu potrzeba, tylko ZACZNIJ je zauważać w ciągu dnia, zacznij doceniać, że je masz, a nie wiecznie krytykować za to jakie jest. Nie potrzebujesz pieniędzy na drogie podróże by uciekać w odległe zakątki globu by tam przeżyć swoje odrodzenie. Miłość możesz sobie dać w tej chwili.
Zostaw na chwilę ważne sprawy swojej rzeczywistości, choćby na dwie minuty dziennie i… wypij dobrą kawę, zaparz sobie ziółka, weź kilka oddechów, spróbuj usłyszeć bicie swojego serca, przymknij powieki i daj odpocząć swoim oczom, zjedz ciastko, uśmiechnij się ot tak sobie, przeciągnij się, wyjrzyj za okno i obserwuj, przytul się do drzewa, weź piasek w dłonie i poczuj jego fakturę, powąchaj kwitnący kwiat bzu, włącz ulubiony kawałek muzyki, wypij kieliszek dobrego wina. To maleńkie sprawy, które robią ogromną różnicę… I z czasem dwie minuty z trudem wygospodarowane dla siebie zaczną się przedłużać i przedłużać, aż pewnego dnia stwierdzisz, że żyjesz tak jak tego pragniesz, że cieszy cię każda minuta, że wszystko to, co robisz jest przejawem miłości siebie do samego siebie.
Ale zacznij. Po prostu ZACZNIJ od dwóch minut dziennie.
Może tuż po przebudzeniu polenisz się świadomie te 120 sekund? A może tuż przed wyjściem do pracy? A może w samo południe bo to fajna godzina graniczna? Albo po dniu pracy? Albo przed wyjściem na zakupy? Albo po porannej toalecie? Albo przed pójściem spać? WYBIERZ swoje dwie minut i ZACZNIJ być w nich w pełni dla siebie. Daj sobie 120 sekund. Bądź dla siebie tak łaskawy i zobacz co się stanie. A kiedy tydzień wytrwasz, spróbuj w ciągu dnia dać sobie dwa razy po dwie minuty, a potem trzy razy, a potem cztery, a potem… Ale zacznij od dwóch minut. One są za darmo i dostępne od razu! To 120 sekund w których będziesz pamiętał tylko o sobie! Cały dzień myślisz o innych, nie ma cię, więc teraz uwaga, na dwie minuty WYŁANIASZ SIĘ i jesteś dla siebie cały! Na dwie minuty przypomnij sobie, że ISTNIEJESZ. Na dwie minuty zdejmij ze swoich pleców cały świat i odsapnij, poczuj lekkość bycia. Świat sam się o siebie zatroszczy, przekon
aj się, tylko daj sobie szansę by to zrobić…
To tylko 120 sekund, co ci szkodzi spróbować?

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Jeśli treści, którymi się dzielę, są dla Ciebie ważne lub inspirujące, możesz zabrać mnie na wirtualne cappuccino. Z przyjemnością dam się zaprosić.

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Gienia zajmuje kolejkę Beni, Grażyna jest dyspozycyjna, ale „w poniedziałki co trzy tygodnie mam paznokcie i fryzjera, więc wtedy nie”, Maria boi się schodzić po schodach, ale do mnie przyjedzie, Danka też chce koniecznie „bo...
– Ale mnie przeczołgałaś – powiedziała Ania po zakończeniu pierwszego dnia kursu nauczycielskiego. To był dla mnie wyjątkowy czas. Pierwszy raz przekazałam wiedzę, jak uczyć masażu lomi lomi, mojej „oryginalnej” uczennicy! Ania przyjechała na kurs...
Znacie to uczucie, kiedy w grupie osób, mówicie otwarcie, że coś Wam nie pasuje i potem szybko okazuje się, że to z Wami coś jest nie tak? Często słyszałam, że mam coś zamknięte, zablokowane, niedrożne,...
Przewiń do góry