Jechałam na VI Kociewską Konferencję Opieki Paliatywnej i Hospicyjnej z zamiarem „powiedzenia kilku rzeczy o dotyku”, a wróciłam z poczuciem, że to ja zostałam dotknięta – życzliwością, wsparciem i mądrymi rozmowami. To było jedno z tych wydarzeń, po których człowiek wraca do domu trochę milczący, ale w dobrym sensie.
Bardzo dziękuję Ewa za zaproszenie i za to, że tworzysz miejsce, w którym temat dotyku nie jest dodatkiem, ale czymś naturalnym i potrzebnym. Jestem też zwyczajnie poruszona tym, jak dużo życzliwości spotyka mnie ze strony osób ze świata nauki i medycyny. Wchodzę do tego środowiska z innego kierunku i naprawdę czuję się przyjmowana.
Moje wystąpienie poświęciłam ciału w bólu i temu, jak dużym wsparciem może być wtedy empatyczny, troskliwy dotyk. W chorobie człowiek często traci kontakt ze swoim ciałem. Dotyk pomaga mu je odzyskać. Mówiłam też o tym, że każda pielęgnacja jest formą dotyku i że w zależności od podejścia może stać się spokojnym wsparciem albo niestety źródłem dodatkowego bólu. Wspomniałam również o tym, jak bardzo ciało „słyszy” tempo, napięcie i intencje osoby, która się nim zajmuje – i jak ogromną różnicę robi spokój opiekuna.
Na konferencji spotkałam osoby, które czują i myślą podobnie. Zbierałam te rozmowy jak małe dowody na to, że warto iść dalej. I że temat dotyku nie jest „miękkim dodatkiem”, ale czymś, co realnie poprawia komfort życia pacjentów, seniorów i osób w kryzysie zdrowia.
Wracam z wdzięcznością i otwartością na kolejne wspólne działania. Widzę, że ten temat naprawdę zaczyna żyć. I wiem, że może z tego jeszcze wypłynąć dużo dobra.
PS. Chciałabym też bardzo podziękować wszystkim osobom, które zadbały o stronę techniczną konferencji. To nie dzieje się „samo”. Wiem, ile pracy i koordynacji wymaga zorganizowanie takiego wydarzenia. Czułam się zaopiekowana także od tej praktycznej strony i bardzo to doceniam.
