Zdarzają się w życiu takie momenty, że człowiek patrzy na jakieś oficjalne pismo, przewija listę nazwisk i… zatrzymuje się. Bo widzi tam swoje. Nie przez pomyłkę. Nie w żarcie. Naprawdę.
Właśnie przyszedł ten moment. Zwyczajny dzień, zero fanfar. Człowiek zmęczony po pracy, najedzony, dobrze wymasowany, bo dziś miałam przyjemność przyjąć lomi lomi od świetnej terapeutki z Wrocławia, wystawiam faktury, a tu nagle przychodzi informacja i czytam: „kadra dydaktyczna Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, kierunek studiów podyplomowych: Zrozumieć demencję. Niefarmakologiczne możliwości wsparcia”. A tam: mgr Agnieszka Kawula.
I wiecie co? Dla mnie to nie tylko nazwisko na liście. To kilkanaście lat mojej pracy z ciałem, z ludźmi w bólu, w napięciu, w bezradności. Z seniorami, z osobami chorymi, z tymi, którzy szukali ulgi, a często jej nie znaleźli. To miesiące spędzone na pisaniu raportów, dni pełne projektów masażowych jakie realizowałam i szkoleń. To ogrom zwątpień, bo nie miałam kogo spytać o kierunek.
Dotyk. Ten niepozorny, często niedoceniany. Masaż. Czasem sprowadzany do relaksu w folderze spa. Na Instagramie masaż często wygląda jak luksusowa przyjemność dla młodych, elastycznych ciał – nawet seniorzy w reklamach mają tam żurnalową gładkość. A przecież masaż nie musi być spektakularny wizualnie, by był skuteczny oraz przywracał godność w chorobie. I właśnie o tym będę mówić – na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Wśród kadry, od której sama się uczyłam, na kierunku, który uważam za jeden z najważniejszych w dzisiejszej opiece nad osobami starszymi. Bo demencja nie jest tylko „problemem neurologicznym”. To historia człowieka, który wciąż czuje. I potrzebuje, także opiekuńczego masażu i troskliwego dotyku.
„Zrozumieć demencję. Niefarmakologiczne możliwości oddziaływania” – to propozycja podyplomowa dla opiekunów, pielęgniarek, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych, wszystkich tych, którzy są blisko osób żyjących z demencją – w domach, placówkach, hospicjach. Dla tych, którzy czują, że można jeszcze inaczej.
Gdybym nie była już zapisana na dwa inne kierunki (serio, nie pytajcie…), sama z radością bym do tej grupy dołączyła. 😄
Jeśli temat demencji, seniorów i opieki, która wykracza poza procedury medyczne, jest Ci bliski – sprawdź ten kierunek.
Tymczasem przede mną dwa tygodnie intensywnego uczenia masażu Lomi Lomi – spotkania z pięknymi ludźmi, rozmowy, nauka, praktyka i wspólna praca z ciałem (kolejne terminy szkoleń w przyszłym roku). A potem… półtora miesiąca urlopu. Regeneracja w słońcu, z książkami, z ciszą, z dobrym jedzeniem. Tak samo jak moje ciało będzie odpoczywać i nabierać sił, tak moje pomysły i projekty, które już mam w głowie, będą się ukorzeniać, porządkować i dojrzewać. Jesienią ruszam z nową energią – a wszystko, co nadejdzie, będzie krążyć wokół dotyku i masażu.
