Z Pamiętnika Innowatorki Społecznej
W ramach pracy nad innowacją społeczną i zaprojektowanego na jej potrzeby autorskiego badania, miałam okazję odbyć pogłębione kolejne rozmowy z seniorami, tym razem w Domach Pomocy Społecznej „Kombatant” w Olsztynie. Celem tych rozmów jest próba zrozumienia, jak sprawić, by dotyk w opiece był doświadczeniem kojącym, a nigdy raniącym.
W rozmowach z seniorkami, które zmagały się z poważnymi chorobami i przeżyły trudne doświadczenia, dotyk jawi się nie tylko jako kwestia higieny, ale jako głęboki test zaufania. Dla osób, które mają za sobą ciężkie przeżycia życiowe (np. wojnę, ubóstwo, przemoc fizyczną) lub choroby nowotworowe, wszystko, co jest szybkie i nerwowe, przypomina im sytuacje z przeszłości, kiedy nie miały nad niczym kontroli.
Okazuje się, że utrata sprawności i konieczność przyjmowania pomocy rodzi też głęboki wstyd związany ze zmianami w wyglądzie ciała. Jedna z rozmówczyń, po przebytej chorobie onkologicznej i mastektomii (po 75tym roku życia), opowiadała, jak trudno było jej przyjąć pomoc i jak wstydziła się rozbierać i pokazywać blizny przy obcych osobach. Ten wstyd bywa tak silny, że może ograniczać udział w życiu społecznym, np. rezygnację z wyjazdu do sanatorium, które tak bardzo lubiła.
Musimy pamiętać, że dotyk, który nie szanuje granic, pogłębia poczucie, że ciało przestaje należeć do podopiecznego. Jedna z seniorek, która przeszła amputację nogi, wspominała, jak w szpitalu była traktowana „jak pakunek” i jak bardzo była wtedy „rozbita, przerażona”. To doświadczenie sprawiło, że jest teraz wyczulona na automatyczny dotyk i chce być traktowana jak człowiek, a nie „kawałek ciała”.
Osoby starsze, zwłaszcza te cierpiące na przewlekłe schorzenia i ból (jak bolący bark, kręgosłup, problemy ze stopami czy rany pooperacyjne), potrzebują łagodnego tonu i spokojnego tempa. Dotyk pełen szacunku i troski to ten, który nie jest autorytarny, ale dialogiczny. Seniorki bardzo cenią sobie, gdy opiekun w trakcie czynności pielęgnacyjnych pyta: „czy tak jest dobrze?”, „czy woli Pani/Pan inaczej?”, „czy mogę tak Panią/Pana dotknąć?”. Nawet jeśli człowiek jest niesamodzielny, wie najlepiej, co boli, a co pomaga. Dotyk, który jest wyborem, a nie obowiązkiem, jest najbezpieczniejszy.
Opieka to nie tylko technika, ale transfer emocji. Jeśli opiekun jest nerwowy, działa „z krzykiem” lub w pośpiechu, seniorzy to czują, a ich ciało się napina i stresuje, co skutkuje niechęcią do współpracy. Jedna z seniorek bardzo trafnie ujęła to zdanie: „Głos to też dotyk. Wyczuwa się go w ciele”. Łagodny, spokojny i serdeczny ton głosu daje poczucie bezpieczeństwa i szacunku.
Choć dotyk bywa bolesny, może też być źródłem ogromnej ulgi i komfortu, a nawet sprawności. Uważny, niemechaniczny dotyk w trakcie pielęgnacji staje się formą terapii, która koi i uspokaja. Seniorki uwielbiają, gdy mycie, balsamowanie czy czesanie jest wykonywane spokojnie, niemal jak masaż. Doceniają dokładność – na przykład dokładne umycie i osuszenie każdego paluszka u stopy. Taka precyzja i zaangażowanie świadczą o prawdziwej trosce i sprawiają, że seniorzy czują się „zadbanie” lub nawet „nowo narodzeni”.
Co więcej, ta czuła pielęgnacja ma wymiar zdrowotny. Jedna z rozmówczyń wskazywała, że po spokojnym kremowaniu nóg czuje się sprawniejsza i ma więcej siły do chodzenia. To pokazuje, że dobra opieka nie polega tylko na utrzymaniu higieny, ale na aktywnym wspieraniu komfortu i sprawności właśnie przez dotyk.
PS Projekt „Dotyk troski dla seniorów” realizowany jest w ramach programu „Generator Innowacji. Sieci Wsparcia 3”, dofinansowanego z Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego na testowanie innowacyjnych rozwiązań dla osób starszych.
