W Pucku deszcz. Idealny czas na montowanie vloga. Przez trzy tygodnie uzbierało się trochę historii. Coraz większą przyjemność sprawia mi nagrywanie, montowanie i wyrażanie kawałków swojej codzienności w tej formie. To już 9 odcinek! Każdy inny, każdy układa się tak naprawdę sam i prowadzi do jeszcze większej pewności, że chcę to robić dalej. W najnowszym filmie wracam trochę do marca i moich podrygów w krzakach pełnych patyków, które pod koniec kwietnia skręcałam w łapacz snów! Tak proszę Państwa, zawsze o tym marzyłam, ale nie miałam cierpliwości ani talentu.
Podjęłam wyzwanie, po którym stwierdzam, że nadal nie mam ani cierpliwości, ani talentu do tego typu aktywności manualnych. To co mam, to satysfakcję, że spróbowałam! Zapraszam Was też do mojej piwnicy, na spacer do sterty kamieni oraz na balkon, gdzie będziecie mogli podejrzeć, jak rysuję swoje zdrowie, a potem jak ono zajmuje miejsce na ścianie 😉. Mam też dobrą wiadomość, zaczęłam się uszczelniać, a co za tym idzie, przestałam przeciekać. Nareszcie to, co robię dla przyjemności, kumuluje się i odkłada na tyni wewnętrzne półeczki. Jeszcze nieśmiało, ale zaczynam z tych zapasów korzystać codziennie. To dla mnie bardzo nowy stan. Cieszę się, że mogę się z Wami tym wszystkim podzielić.
Dziękuję za Waszą życzliwość.
