Przychodzisz do mnie…

 
Dziś masz do wyboru, albo czytanie tekstu albo jego… wysłuchanie! Wpadaj na kawulową chmurę. Rozsiądź się proszę wygodnie, weź spokojny oddech i… wciskaj play 😉
*****
Moje zadanie polega głównie na słuchaniu. Słuchaniu i podążaniu.
Moimi uszami są dłonie, drogowskazem, Twoje ciało. Wspólnym wytchnieniem, świszczący oddech.
Przychodzisz do mnie, żeby usłyszeć te wszystkie historie, które Twoje ciało zapisało przez lata. Nie uroniło ani jednego dnia, nie zapomniało żadnej stresującej sytuacji, nie przemilczało pulsującego bólu. Tyle razy mówiłeś sobie później, nie dziś, kiedyś, innym razem. A ciało nakładało na mięśnie kolejną warstwę Twojej ignorancji… i czekało. Aż wysłuchasz… Siebie.
Przychodzisz do mnie, żeby usłyszeć tętniącą w ramionach prośbę o zdjęcie ciężkiego plecaka odpowiedzialności za wszystkich dookoła, żeby wydobyć spod gruzowiska kamieni między łopatkami wielkie skrzydła spragnione przestrzeni, żeby uwolnić ukrytą w klatce piersiowej pieśń swojego życia i się nią zachwycić.
Przychodzisz do mnie, żeby usłyszeć łkanie mięśni spragnionych Twojej czułości i uwagi, żeby przywrócić swobodny przepływ energii w kręgosłupie, żeby uwolnić przyczajoną w nogach odwagę byś w końcu ruszył swoją drogą   bez kul przeszłości obciążających kostki.
Tak. Przychodzisz do mnie, żeby usłyszeć nie żale i skargi, a błaganie o zauważenie, uszanowanie, ukojenie.
Nigdy nie wiem co spotkam po drodze. Dlatego słucham. Uważnie, spokojnie, cierpliwie. Czasem przystanę w smutku trzustki tęskniącej za beztroskim śmiechem. Czasem moje dłonie pali gniew przyczajony w Twojej wątrobie, ten groźnie warczący ale nigdy nie wyrażony. Czasem wzrusza mnie łkanie klatki piersiowej, w której bije zabandażowane serce. Od czasu do czasu przywołuje mnie zmartwienie przycupnięte na Twoich barkach, drżenie skulonej w sztywnych biodrach energii życia, albo wystraszona przepona i mieszkający w niej lęk ściskający swobodny oddech.
Moje zadanie polega głównie na słuchaniu. Słuchaniu i podążaniu. Tak, byś usłyszał i Ty. Tak byś wziął samego siebie w ramiona i utulił kojącym mruczeniem przywracającym to wszystko, o czym po drodze zapomniałeś…
Twoje ciało Cię potrzebuje. Zatrzymaj się. Przyłóż dłonie do swojego brzucha, oddychaj i… Posłuchaj.
 

Podobał Ci się ten wpis? Podziel się z innymi!

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email

Nazywam się Kawula.

Agnieszka Kawula

Jestem jak Bond, James Bond. Moje super moce to hawajski masaż Lomi Fizjo oraz automasaż. Jestem dziewczyną z YouTube’a. Ciągną do mnie jednorożce i kocham cappuccino. Mam najfajniejszego psa terapeutę!

Nie przegap kolejnych wpisów!

Zapisz się na mój newsletter i bądź na bieżąco!

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA. Mają zastosowanie Polityka prywatności oraz Regulamin serwisu Google.
Twoje dane będą przetwarzane w celu wysyłki Ci newslettera, a ich administratorem będzie Agnieszka Kawula. Szczegóły: polityka prywatności.

Poruszyło Cię?

Napisz do mnie.

Może Cię również zainteresować

Na 42 osoby, które poddaję serii masaży (4-9 sesji w zależności od stanu zdrowia), 39 żyło z bólem (głównie pleców) dłużej niż rok. Większość pacjentów zjadła w tym czasie po kilkaset różnych tabletek przeciwbólowych (w...
  W listopadzie zeszłego roku rozpoczęłam pierwszy etap mojego badania nad wpływem masażu na człowieka. Jednym z etapów jest ankieta, którą wypełniły 1403 osoby z całej Polski. Raport niedługo zostanie opublikowany, natomiast już dziś chciałam...
Co to były za emocje! Nie wiem po której stronie większe, po mojej czy u 10 letniej Poli, która bierze udział w moich badaniach. „Był to mój pierwszy masaż w życiu i okazał się fantastyczn,...
Przewiń do góry