Zaznacz stronę

Dziesięć lat temu wyciągnęłam do samej siebie pomocną dłoń.

Czułam się jak spalona ziemia, która nigdy nie wyda życia, byłam pustynią, która nie pamięta wody, byłam głodem bez pamięci jedzenia… Poszukałam pomocy. Do dziś nie wiem skąd znalazłam te siłę. Chyba po prostu uparłam się na życie. Chciałam udowodnić sobie, że życie to nie ból i wieczny smutek. Nie miałam na to zgody. Tyle dookoła pisali o szczęściu… Albo oni oszaleli, albo ja…

I znalazłam. Najpierw wygrzebałam siebie spod zawalonych budynków na terapii. Potem odważyłam się  spojrzeć w kierunku mojego ciała…

Masaż lomi lomi nui przywrócił mi ciało i czucie. Bo przez wiele lat chodziłam, ale jakby mi prąd odcięli od centrum emocji, przyjemności, spokoju, głębszego oddechu.

Dziś robię to, co robię. Wyciągam pomocną dłoń do innych, a moim narzędziem jest właśnie hawajski masaż lomi.

Moja dłoń jest ciepła, miękka, bez oceny. I dzieje się dobre życie…

Zapraszam.

Shares
Share This