Pij wodę

Dziś przypominam o tym, co oczywiste: pij wodę. Nie będę podawała statystyk, ani ile litrów na kawałek ciała powinno się pić, ale opowiem o tym, jak nauczyć się pić wodę. Bo to wcale nie tak łatwo się nawodnić i zrobić z tego nawadniania nawyk. Wbrew pozorom picie wody nie jest takie hop siup jak by się wydawało. Co odkryłam też sama na sobie.

PS a kto policzy ile razy w ciągu tych 13 minut powiedziałam słowo „siku” lub „sikanie?” 😉

Dotyk i wybaczenie

Dobry dotyk rozczula, wybacza, przywraca zaufanie, rozmiękcza i łagodzi. Dziś opowiadam historie o tym, co mogą zrobić ręce, które czują sercem i jakie to ma ogromne znaczenie.

Aha i dobrego dotyku można się nauczyć! Skoro ja się nauczyłam to teraz uczę tego innych!

Nauka hawajskiego masażu, z czym to się je?

I trening i taniec i zabawa. Czyli indywidualny kurs masażu Lomi lomi nui u Kawuli czyli mła.

Zawsze chciałam chodzić do takiej szkoły, gdzie nie ma ocen, gdzie docenia się mocne strony ucznia, gdzie zachęca się do wysokich lotów, we własnym tempie, uznając wrażliwość indywidualnie, a nie schematem. I taką szkołę sobie stworzyłam sama 😉 Uczę, a raczej wyciągam talenty ze swoich uczniów, wzmacniam je i podpieram techniką, którą oni potem sobie układają tak jak lubią i czują.

Czego uczą się kursanci? Ano różnych rzeczy: automasażu czyli jak sobie samemu uwolnić napięcia z ciała, elastyczności i płynnych ruchów dzięki „fregacie” czyli tańca, który synchronizuje półkule mózgowe i nadaje masażowi flow, ale też super ładuje akumulatory ciało masażysty, no i jest jeszcze szczegółowa technika masażu. A to wszystko w 5 dni! Czy to wystarczy? Zdecydowanie. Dnia 6ego możesz iść, masować i praktykować ile Ci się chce. I oczywiście zarabiać na swojej pracy.

Bo to praca, bo to nowy zawód, bo to może być fajne uzupełnienie ścieżki już obranej, albo całkowity zwrot akcji życia.

Zapraszam ? każdy uczeń inny, każdy dostaje tyle ile fabryka dała, każdy potem samodzielnie idzie dalej i działa. Tymczasem z Agnieszką bawimy się i masujemy, a pomiędzy elementy dogoterapii, wiadomo. Mój pies Gandhi, główny inspektor budowy

Indywidualy kurs lomi? Dlaczego warto, mówi świeża uczennica

Dziś Kawula nie mówi o Kawuli, ale ktoś mówi o Kawuli.
Właśnie wypuściłam od siebie kolejnego lomi ucznia. Toruń zyskał skrawek Hawajów u siebie. Magdalena Buczyło przyszła rano wymalowana, ubrana elegancko i mówi: Kawula, ja do tego Twojego aparatu powiem co myślę o tym całym kursie indywidualnym u Ciebie. Co mi tam! Nagrywaj!
 
Jak na pierwszy raz poszło jej cudownie, sami posłuchajcie. Kobieta rakieta! A jeśli ktoś jest z Torunia to może się wybrać do jej Dynamic Studio SPA – salon masażu, kosmetyka twarzy i ciała.
 
To były tak intensywne dni, że ostatnie 4 godziny spałam 😉 A już jutro przyjeżdża nowa uczennica. Więc moje mieszkanie zdecydowanie zalane olejem i pachnące truskawkami, bo ciągle wyciskam soki owocowe 😉
 
Magda też zainspirowała mnie do automasażu twarzy i od 3 dni masuję się… KAMIENIEM, takim za 3,50, bo taki miałam akurat pod ręką! Tak, niedługo wrzucę tu o tym filmik, nagrany już jest na fali zakochania, ale nie mam kiedy zmontować, bo ręce ciągle w oleju. Tymczasem wrzucam Wam Magdę, uśmiechniętą, kolorową i wyuczoną elegancko nowego masażu. I odważną bardzo! I dzielną jak nie wiem co! W ogóle drugiego dnia kursu powiedziała: Kawula, a daj mię trochę muzyki, bo przecież ja po kursie już mam poumawiane klientki na lomi lomi 🙂
 
No cudna!

Pamięć ciała

Pamięć ciała

Mięśnie są jak gigantyczne albumy ze zdjęciami. Ciało pamięta tysiące wydarzeń. Emocja za emocją. Stres. Radość. Smutek. Przyjemność. Podczas masażu można dokopać się do starych, pożółkłych fotografii, do spraw zapomnianych, a jednak głęboko zapisanych w historii życia. Ciało jak polaroid wyrzuca z ciebie klatka za klatką wszystko to, przed czym tak często odwracasz wzrok obiecując sobie, że zajmiesz się tym później. Tak mija później, za później, aż zapomnienie drapie bólem, sztywnością, niemocą, ciężarem.

Jestem zwolenniczką niekumulowania napięć. Jeśli coś mnie „zaburzy” danego dnia, robię sesję automasażu, chciałabym być jak mój pies, który od razu strzepuje z siebie stres. Chcę mieć dostęp do wspomnień wspierających, uśmiechających i zmiękczających serce. One też są w naszych mięśniach, ale często przygniatają je albumy pełne fotografii zranień.

Lomi Lomi Nui zdejmuje z ciała warstwy ciężaru, a uwolniony, głęboki oddech oczyszcza przykurzoną radość. I wtedy sobie przypominasz o tym, że masz, tyle w życiu masz, że to smakuje, pachnie, mieni się kolorami.