Masaż zaczyna się po masażu

Ile osób, tyle efektów „after” lomi lomi nui.

Niektórzy po masażu fruwają i mogę iść kopać ogródek, albo przenosić meble przez pół nocy, a rano od nowa. Niektórzy najchętniej zostaliby na stole do masażu i spali. Niektórzy mają chwilowe zawroty głowy. A większość idzie od razu po masażu siku ;-). Prawda jest taka, że masaż zaczyna się po masażu.

Ciało oddaje tyle napięć ile zdoła, robi się miejsce dla limfy, krwi, nerwów, tlenu. No i się zaczyna praca ciała. Wtedy można się czuć różnie. Nie zawsze przyjemnie i super ach i och. Czasem dwa, trzy dni jest etap „zostaw mnie w mojej jaskini, teraz nie ma mnie dla świata”, a potem następuje turbodoładowanie energetyczne.

A czasem jest odwrotnie, nagły wystrzał energii i „nic mnie nie zatrzyma”, a po dwóch dniach spadek formy i zawirowania. Bywa różnie. A czasem nic się nie dzieje poza „zwykłym odpoczynkiem”.

I o tym opowiadam dziś na filmiku.

——

Zapraszam na indywidualny i intensywny kurs Lomi Lomi Nui dla każdego: https://agnieszkakawula.pl/about/

Zapraszam też do mojego podcastu. Raz w tygodniu wieści z mojego świata: https://radiokawula.pl/

Co to znaczy, że ciało ma pamięć?

„Coś” Ci wlazło w plecy. Tyle stresów w pracy i kark boli. Ktoś Cię wkurzył i zaczyna boleć brzuch, łopatka albo głowa. Stres zawsze znajdzie sobie kawałek ciała, w którym może się schować. Bo takie jest nasze ciało, ono chłonie. Ono pamięta. Jest jak wielki album ze zdjęciami. Od Ciebie zależy do jakich wspomnień powrócisz i co one z Tobą zrobią.

Bo pamięć potrafi i boleć, ale też przynosić ukojenie. Ty wybierasz co oglądasz na ekranie swojego ciała. Ale bywa też tak, że te najtrudniejsze historie chowają się bardzo głęboko. I same nie wyjdą. Wtedy warto im pomóc na przykład dobrym masażem albo automasażem.

To moje super moce, które są ze mną od 13 lat i one naprawdę potrafią wyciągnąć niezłe śmieci 😉

——-

Więcej o automasażu na https://rozmasujto.pl/ czyli zrób to sam 😉

A o przygodach ciała i emocji wszelkich gadam raz w tygodniu: https://radiokawula.pl/

Tęsknota

Z brzucha

Jak się odchodzi od siebie? Szybko. I na nic mądre książki, wykłady hinduskich mistrzów czy całe ściany cytatów inspiracyjnych na Instagramie. Kiedy odchodzi się od siebie, tych kroków nie słychać. Czasem gdzieś zamruga lampka ostrzegawcza, ale rzucasz jedynie: „Potem się tym zajmę”. I pół roku później jesteś już o kilkadziesiąt przekroczonych granic za daleko.


W ten Nowy Rok pozdrawiam Cię zza granicy. Nie, nie tej egzotycznej, ciepłej i takiej beztroskiej, jakiej sobie życzyłam i jaką planowałam. Tam, gdzie byłam raził mnie neon z napisem: „Jak ja się tu do cholery znowu znalazłam?”. I gapiłam się na niego leżąc pod kroplówką. I głodu nie mogłam zapchać żadnym jedzeniem, bo ciało bolało. Leżałam pod kocem wstydu i nie wierzyłam: „Serio? Ty?! Tęczowa, kolorowa, radosna, a jakby z węgla kamiennego?!” Tak. Ja też odchodzę daleko.


Kiedy odejdzie się zbyt daleko od siebie, w końcu w brzuchu zagra tęsknota. Rozejdzie się echem po pustych komnatach wewnętrznego skarbca. „Ktoś mnie obrabował? Kiedy?! Jak?! Dlaczego nie zadziałał alarm?!”. A to nie kradzież, tylko na własne życzenie przecieki. Podstępne. Ciche.


Myślałam, że dbam, że ładuję, że pielęgnuję. I to była prawda. Tylko nie wzięłam pod uwagę zmienionej rzeczywistości. Ilości podjętych nowych wyzwań. Setki nowych bodźców. Operowałam starą ładowarką w nowym systemie. Myślałam, że dając sobie tyle, ile dawałam, będzie okej. Nie było. I choć nie wiem czy starczy mi odwagi do takiego dbania o siebie, jakiego potrzebuję, podejmę odpowiednie działania. Bo jak się za sobą tęskni to najgorzej. Więc wracam. Bo fajnie się śmiać z pełnego brzucha bliskości.

A Ty? Gdzie jesteś? Co słyszysz?

Jak odnaleźć współrzędne GPS do samego siebie?

Jak odnaleźć współrzędne GPS do samego siebie?

Ciało. Dane nam od urodzenia. Bez żadnej instrukcji obsługi. Wrzucone na głębokie wody życia. Idź człowieku, żyj. Ale człowiek nie wie jak. Po drodze gubi. Siebie, łączność z ciałem, intuicją, radością.

Tak trudno znaleźć drogę powrotną, taką harmonijną, spokojną i lekką. Tak trudno rozwikłać zagadkę emocji i dobrej komunikacji z samym sobą.

Nie lubię. Nie chcę. Nie mogę na nie patrzeć. Boli. Wstydzę się go. Ukryć. Zmienić. Marzyć o innym. Nie czuć. Zapomnieć.

Jak to możliwe, że ciało wybacza nam dość szybko, ale my sobie już nie bardzo? 

Ciało jest jak drzewo z gigantycznymi słojami, można z niego wyczytać wszystko. Dlaczego tak trudno porozmawiać z samym sobą? Dlaczego tak szybko gubią się współrzędne GPS do własnego wnętrza?

Nie zliczę jak często chciałam mieć inne ciało, inne talenty, inne życie… Jeździłam po wertepach samej siebie. Dziwiłam się, że żyję, ale zupełnie nic o sobie nie wiem i tak bardzo chciałam żeby inni mi coś na ten temat poopowiadali. I mówili. Jaka być powinnam, co mogę, a czego nie. Upychałam ich słowa w ciele, aż zamieniłam się w dmuchany ponton dryfujący po obcych wodach.

Odpływałam. Tak daleko od siebie. Nie byłam w stanie usłyszeć niczego.

Dopiero dobry dotyk hawajskiego masażu sprawił, że poczułam coś innego niż ból. Jeszcze nie umiałam tego nazwać. Mało wiedziałam o emocjach. Znałam tylko smutek i czerń. Dopiero kiedy pół roku później pojechałam na kurs Lomi, zaczęłam odkrywać kolejne kawałki siebie, wyglądały nieśmiało zza ścian oblepionych smołą. Trzy lata później zaczęłam uczyć innych jak dotykać siebie, czuć swoje ciało, widzieć je głębiej, słyszeć szum pamięci i odławiać z niej zgniłe rany.

Tam, gdzie kiedyś rwąca rzeka krwi, dziś rosną rośliny, które nie żywią urazy. Dziś cieszę się, że mam właśnie to, a nie inne ciało. Dziś obejmuję się ramionami, czuję ile się uwolniło i przestało straszyć koszmarami nocy. Nie jestem już zgubą.

Dłońmi można tyle usłyszeć. Nie tylko w innych, ale przede wszystkim w sobie. I o tym lubię mówić, tego uczę na indywidualnych kursach masażu. I cieszę się, kiedy ktoś po sesji masażu przypomina sobie ważne sprawy i znajduje współrzędne GPS do samego siebie.

Jak masować by pomóc?

Bo dobry dotyk ma każdy. Pytanie do czego wykorzystujemy swoje dłonie codziennie: do stawiania murów i rzucania kamieniami czy do przytulenie, ukojenia, przyłożenia dłoni do bolesnych miejsc.Jak wywołać w sobie miękkie i dobre uczucia zanim się dotknie kogoś lub samego siebie? O tym opowiadam w filmie 😉 I sporo mają z tym wspólnego słodkie szczeniaczki!A więcej o masażu i jego terapeutycznych aspektach na życie moje i moich klientów, znajdziesz u mnie na blogu:

Dobry dotyk. Tęsknisz czy doświadczasz?

Dobry dotyk. Tęsknisz czy doświadczasz?

Wyobraź sobie, że ktoś Ci mówi: – Jesteś bezpieczny. Możesz spokojnie odetchnąć. Podziwiam Cię. Wzruszasz mnie. Fajnie, że jesteś.

A teraz wyobraź sobie, że człowiek milczy, ale dotyk mówi wszystko. Miękkie dłonie ułożone na Twoim ciele. Nawet nie muszą się poruszać. Ot, swobodnie leżą na Twoich ramionach.

Psychoterapeuta Patrick Casement powiedział: „Będę Cię trzymać tak długo, aż będziesz gotów utrzymać się sam”. Co to może znaczyć?

Piętnaście lat temu moja przyjaciółka masażystka i fizjoterapeutka zaprosiła mnie na sesję przytulania. Powiedziała: – Aga przyjdź, usiądziemy na kanapie i będę Cię przytulać przez minimum dziesięć minut.

Zgodziłam się, ale wiecie jaka była moja pierwsza myśl? To będzie jakiś koszmar!

I początkowo był, choć przytulała mnie przecież przyjaciółka. Jedyny człowiek w tamtych latach, którego dopuściłam do siebie.

W trakcie moja głowa pękała od myśli: – O Boże, kiedy to się skończy?! Co ona sobie o mnie myśli?! Spociłam się i pewnie śmierdzę! Zaraz się uduszę! Wszystko mnie swędzi. Zimno mi. Ale to jest dziwne. I co, mam siedzieć jak taki kołek? Puść mnie już!

Kiedy położyła jedną dłoń na mojej potylicy, a drugą na środku pleców, pierwszy raz w życiu poczułam brak dotyku w moim życiu. Tak, brak. I że to bardzo, bardzo smutne być go pozbawionym. I nawet nie wiedzieć, że można za nim tęsknić.

Tamta sesja przytulania, nauczyła moje komórki dotyku takiego, który wypełnia czarne dziury w duszy, a twarde, zimne blizny ciała, przykrywa ciepłem.

Dlatego nawet jeśli nie znasz dobrego dotyku, wystarczy, że znajdziesz kogoś, czyje ramiona i dłonie powiedzą: – Masz moje wsparcie. Ty i cała Twoja historia. A nawet wszystkie Twoje myśli. Daj się przytulić. Poproś kogoś zaufanego. Zniknij w bezpiecznym objęciu. I zobacz co Ci to zrobi, o czym przypomni, co przyniesie, a co zabierze.

Albo idź na masaż, jak mój ostatni klient, który na pytanie: – Co Pana do mnie sprowadza? Odpowiedział: – Przyszedłem po dobry dotyk.

PS A z czym Tobie się kojarzy dobry dotyk? Czym jest dla Ciebie?