Odwagi

Dziś w pełnym słońcu i oświeceniu, którego niestety nie zauważyłam, przez co jestem świetlista, ale wyraźnie brzmiąca opowiadam o odwadze. Przyznaję się do ważnego strachu, który trzymał mnie dziesięć lat… Puściło dopiero niedawno, a resztki wczoraj. Mówię też o webinarze na którym będę uczyła masażu ciążowego, więc kto ma chęć, może się zapisać do mojej szkoły 🙂 https://rozmasujto.pl/webinar-nauka-lomi-ciazowego/

Dotyk elementarny

Wiecie, że to zmysł dotyku rozwija się w ludzkim embrionie najwcześniej i jako pierwszy jest w pełni funkcjonalny?! Byłam zaskoczona kiedy dowiedziałam się, że już w 6-7 tygodniu rozwoju płodowego pojawia się wrażliwość w okolicy ust, nosa i policzków, a w 12-14 tygodniu dziecko zaczyna odczuwać dotyk praktycznie na całej powierzchni ciała! Potem jest jeszcze fajniej i maluszek zaczyna intensywnie badać swoje ciało, zwłaszcza twarz. Zaczyna ssać kciuk, dzięki czemu wycisza się.

Mówi się, że aż 80% bodźców jakie dochodzą do nas z otoczenia odbieranych jest za pomocą dotyku! A to dlatego, że zmysł dotyku jest ściśle powiązany ze skórą. To nie tak, że tylko dłońmi odbieramy bodźce i je przekazujemy innym.

Były nawet takie fajne badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Indianie. Profesor psychologii i neurobiologii Mattew Hertenstein zebrał grupę ludzi, którzy wyłącznie dotykiem mieli przekazać różne emocje nieznanym osobom. Ale cały myk polegał na tym, że przekazujący i odbiorcy się nie widzieli. Przez otwór w zasłonie dotykający mieli przekazać 12 różnych stanów uczuciowych głaskaniem, uciskaniem, potrząsaniem, wibracją. Tylko dotyk, zero dźwięków, zerwo wizualnych efektów. I uwaga: odbiorcy rozpoznawali takie uczucia jak irytacja, obrzydzenie, miłość, wdzięczność, złość z prawdopodobieństwem do 70%. Heloł! To szalenie dużo!

Dotyk naprawdę jest samodzielnym środkiem komunikacji i jest z nami od początku.

Praktycznie cała komunikacja z niemowlakiem odbywa się za pomocą dotyku: głaskanie, przytulanie, mycie, przewijanie, noszenie. Więc ważna jest jakość tego dotyku, czy dłoń będzie miękka, ciepła, spokojna, delikatna ale też silna i stabilna. Bo właśnie te pierwsze odczucia kształtują w małym człowieku jego poczucie jak bardzo jest istotny dla świata najbliższych mu osób. Kiedy dziecko zaczyna chodzić, chwytamy je za dłoń i prowadzimy. I znowu to ręką mówimy o naszych intencjach czy emocjach. To ręką głaszczemy dziecko po głowie. To ręką otulamy kołdrą do snu.

Dużą wagę przywiązujemy do słów, ale to dotyk potrafi zostać w naszych ciałach najdłużej. Dotykajmy więc mądrze.

A Ty, jakie dotyki pamiętasz i dlaczego?

Spotkanie po 20 latach

Ten odcinek po prostu trzeba zobaczyć i jak się go zobaczy to się już nie odzobaczy! Totalny szok oraz niedowierzanie! sami zobaczcie co tu się wyprawia! Lomi lomi naprawdę potrafi w życiu namieszać!

Artystka lomi terapeutką

– Trochę się do lomi zraziłam, ale i tak postanowiłam do Ciebie przyjechać – powiedziała Małgosia, kiedy zawitała u mnie w Pucku po raz pierwszy jakoś pod koniec zeszłego roku. Trzy miesiące później skończyła u mnie indywidualny kurs lomi lomi.

I pozamiatane!

Cieszyłam się na kurs z Gosią. Bo to artystka. Jest autorką kolaży, tkanin artystycznych, asamblaży. Jej prace najczęściej mówią o jej lękach, obawach i traumach, a czasem marzeniach i fantazjach. Jak sama mówi: – Niektórych jestem świadoma i potrafię je nazwać, a inne „wychodzą”  ze  mnie  dopiero, gdy  zaczynam  tworzyć.  Zaczynam tworzyć, kiedy czuję, że „coś” za długo we mnie siedzi. Siedzi w głowie i w ciele. Sprawia dyskomfort, uciska i mam ochotę się tego pozbyć.

Więc było dużo rozmów właśnie twórczych, kilka lęków przemasowałyśmy, zamknęłyśmy też ważne etapy w życiu zawodowym. Gotową wypuściłam do Gdańska, gdzie stworzyła „Czułe miejsce” i od razu zaczęła masować! Kidy przyjechała do mnie tydzień temu na lomi powiedziała, że zrobiła już 37 masaży.

– No musiałam już przyjechać do Ciebie, bo mi się coś przytkało i od tygodnia nie masowałam. Boję się, że zapomnę!

I jak tu takiej nie kochać?!

Więc teraz otwieram mój kalendarz i sprawdzam, kiedy mam kilka dni urlopu. Druga połowa lipca mi wychodzi. Wtedy też chcę pojechać do Gosi na masaż! Co i Wam polecam bo jej dłonie i serce dużo dają.

Ech, żeby ci moi uczniowie wierzyli w siebie tak bardzo jak ja wierzę w nich, to byłoby im naprawdę dużo łatwiej 😉.

Od pracy w rzeźni do własnego gabinetu lomi

Trzy lata temu przyszła do mnie na masaż. Dopóki przedwczoraj nie stanęła w progu mojego domu w Pucku, za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć twarzy.

Miesiąc wcześniej umówiłyśmy się na sesję lomi i lomi korepetycje. Okazało się, że Agnieszka skończyła kilka lat temu kurs, ale dużo nie masowała. Ot kilkoro znajomych. W pracy, kiedy zaczęła mówić, że masuje, spotykała się z dwuznacznymi uśmiechami, jakby co najmniej otworzyła burdel w domu. A do tego okropnie bolały ją plecy po każdym masażu. Z miesiąca na miesiąc zniechęcała się coraz bardziej, aż w końcu zapakowała lomi lomi w ciasną kulkę i schowała na dnie swoich gorących dłoni, którymi codziennie pakowała kawałki mięsa do kartonów. Jak to mięsa?! Ano jak się pracuje w rzeźni to sami rozumiecie klimat.

Aż przyszedł dzień, kiedy powiedziała dość! Wracam do lomi, tylko jak szły te ruchy przez plecy? Co się tam robiło? Więc wrzuciła w YouTube „lomilomi” i wyskoczyła jej Kawula, youtuberka, która pojawiła się w duńskiej wyszukiwarce. I tak, Agnieszka, która rzuciła robotę w rzeźni, przyjechała do Pucka na lomi korki. Dzień wcześniej na moim stole do masażu zostawiła dużo napięć i kilka łez, a następnego dnia rozpoczął się proces przypominania.

Dłonie sobie przypomniały, ciało dostało dużo wskazówek jak o siebie zadbać w tracie, żeby nie bolało, żeby się nie bać, żeby być bliżej i skuteczniej (o tych technicznych aspektach będę również opowiadać na moim webinarze 29 maja). Nauczyłam Agę też porządnego automasażu, tak, że po godzinnej sesji na podłodze z piłkami i wałkami powiedziała „moje plecy nigdy nie przylegały tak równo do podłogi”, a mam dwójkę małych dzieci, które ciągle na mnie wiszą, więc boli.

W ciągu paru godzin zaszła zmiana. Tak cicho, między jednym dotykiem a drugim. Do Danii wraca kobieta, która otwiera swój biznes, a jej ręce są bardziej niż gotowe do terapeutycznego dotyku lomi.

Czy się boi? No jasne! Ale większa od strachu, okazała się tęsknota za lomi lomi.