Zaznacz stronę

Videopamiętnik młodej masażystki – głęboko w ciele

Kiedy ktoś przychodzi po raz pierwszy na sesję lomi, często jest zdziwiony, że to bardzo głęboki masaż i że bez zadawania bólu można dojść do utrudniających życie napięć.

Bo nie lubię kiedy ciało klienta kuli się w oczekiwaniu na ból i blokuje oddech. Wolę budować relację powoli, spokojnie, bez wymuszania. Ciało się wtedy odwdzięcza tak, by dotyk mógł swobodnie pomóc.

O i taka to praca. Na wszystkich warstwach człowieka 

Videopamiętnik młodej masażystki – Kurs Lomi Lomi Nui

Podczas uczenia lomi lomi nui, zastanawiam się czy jestem człowiekiem czy może czołgiem. Tak. Czołgiem. Bo często odbijam się od pancernych ścian sabotujących myśli moich uczniów. Człowiek się nagada przez pięć dni i napowtarza: to jest wyuczalne, dasz radę, ktoś czeka na Twój dotyk. Chociaż chyba najczęściej mówię: oddychaj, bo przez 5 dni potrafią mi nie oddychać.

PS żałuję, że sama nie byłam taka zdolna jak moi uczniowie. Byłam strasznym ciołkiem. Opornie mi szła nauka. 11 lat później, mogę powiedzieć, że całkiem fajnie mi wychodzi to masowanie

Lomi szkoła

Lomi szkoła

Nauka kojarzy mi się głównie ze stresem i ocenami. Żeby cisnąć dalej, wyżej, bo się zostanie z tyłu. Co jakiś czas oddycham z ulgą i podskakuję z radości, że nie muszę być już w szkole, że to za mną i jakimś cudem nawet magistra zdobyłam, choć bardzo już nie chciałam.

Od kilku lat sama uczę i wiem, że można inaczej. Bez ocen, porównywania i spokojnie. Że można znaleźć drogę, nawet kiedy z przodu same chaszcze. Że można zobaczyć w drugim człowieku potencjał i cierpliwie wydobywać go na powierzchnię.

Moi uczniowie najczęściej mówią o mnie, że jestem cierpliwa i to ogromnie im pomaga. Nie ma we mnie irytacji, zmuszania, frustracji, fochów. To połowa prawdy, bo druga część jest taka, że często toczę z sobą wewnętrzne monologi, myślę jak to wszystko przekazać tak by ktoś się nie zniechęcił, by pozdejmował te wszystkie cegły oporu jakie wniósł na kurs, żeby uwierzył i poczuł, że się nadaje, że ma dotyk, którego potrzebuje gdzieś, ktoś. Jak nauczyć, nie narzucając reguł, zasad i swojego schematu?

Do każdego prowadzi inna mapa, ale w końcu znajduję drogę do tego, kto do mnie przychodzi. Czasem pierwszego dnia, a czasem dopiero trzeciego a czasem czwartego jak to miało miejsce dziś ;-). A piątego dnia nauki masażu lomi lomi nui każdy wymięka! No nie daje rady i w końcu wypuszcza z rąk krytyka wewnętrznego. A wtedy pojawia się luz i cień zadowolenia z samego siebie.

5 dni może zmienić nawet całe życie. Moje właśnie tak się wywróciło (a może powinnam napisać powstało) prawie 11 lat temu. Bo lomi lomi nui to więcej niż masaż i mam na to świadków 😉

Czy jest łatwo? Nie. Ale z dnia na dzień to trudne, robi się łatwiejsze.

Videopamiętnik młodej masażystki-Przywrócić lekkość

Napięcia mają swoją wagę. Można być bardzo szczupłym, a mięśnie będą się uginać od ciężaru stresów, smutków, tęsknot. Dobry dotyk potrafi rozpuścić najtwardszy kamień. Ale to proces. Wymaga zaufania, cierpliwości, spokoju, uważności, współczucia. Chęci i zgody, by ktoś nas dotknął, właśnie w taki sposób.

Czy można się tego nauczyć? Można, jestem tego przykładem. I dlatego przekazuję tę wiedzę moim uczniom. Jak dotykać by przywracać lekkość tam, gdzie zasiedział się ciężar.

Videopamiętnik młodej masażystki-Rentgen w dłoniach?

Czasem słyszę od moich klientów, że moje dłonie się rozmnażają, że jest mnie kilka, że trafiam idealnie w jakiś punkt i skąd wiedziałam i gdzie się tego uczyłam. Gdzie? Uczyło mnie moje ciało. Każda jedna grudka, napięcie, dyskomfort najpierw lokalizowałam u siebie. Czułam. Oddychałam. Puszczałam. Czasem kilka minut, a czasem lat. A potem łatwiej mi było dotykać innych, czasem nawet hen głęboko w mięśniu.

Nie uczyłam się tego w książkach, atlasach anatomii, ani kursach. Uczyło mnie każde jedno ciało, które przemasowałam. Dziś dzielę się tą wiedzą z innymi. Jak słuchać swojego ciała i jak to się potem przekłada na pracę z drugim człowiekiem podczas sesji Lomi Lomi Nui.