Zaznacz stronę

Videopamiętnik młodej masażystki-masaż czasem jak operacja

Bo czasem, kiedy się przychodzi na Lomi Lomi Nui, można poskładać swoje ciało od nowa. Dziś kolejna odsłona z pamiętnika młodej masażystki. Wieje na tym nagraniu lekką grozą, ale co robić, taka praca 😉

PS Kiedyś marzyłam o tym, żeby być chirurgiem. Nawet chodziłam w liceum bo biol-chemu, ale z obu przedmiotów byłam noga, więc przeniosłam się szybko do prawniczo-dziennikarskiej klasy. Ale miłość do „grzebania w ciele” przetrwała co widać na załączonym, ruchomym obrazku.

Lomi szkoła

Lomi szkoła

Nauka kojarzy mi się głównie ze stresem i ocenami. Żeby cisnąć dalej, wyżej, bo się zostanie z tyłu. Co jakiś czas oddycham z ulgą i podskakuję z radości, że nie muszę być już w szkole, że to za mną i jakimś cudem nawet magistra zdobyłam, choć bardzo już nie chciałam.

Od kilku lat sama uczę i wiem, że można inaczej. Bez ocen, porównywania i spokojnie. Że można znaleźć drogę, nawet kiedy z przodu same chaszcze. Że można zobaczyć w drugim człowieku potencjał i cierpliwie wydobywać go na powierzchnię.

Moi uczniowie najczęściej mówią o mnie, że jestem cierpliwa i to ogromnie im pomaga. Nie ma we mnie irytacji, zmuszania, frustracji, fochów. To połowa prawdy, bo druga część jest taka, że często toczę z sobą wewnętrzne monologi, myślę jak to wszystko przekazać tak by ktoś się nie zniechęcił, by pozdejmował te wszystkie cegły oporu jakie wniósł na kurs, żeby uwierzył i poczuł, że się nadaje, że ma dotyk, którego potrzebuje gdzieś, ktoś. Jak nauczyć, nie narzucając reguł, zasad i swojego schematu?

Do każdego prowadzi inna mapa, ale w końcu znajduję drogę do tego, kto do mnie przychodzi. Czasem pierwszego dnia, a czasem dopiero trzeciego a czasem czwartego jak to miało miejsce dziś ;-). A piątego dnia nauki masażu lomi lomi nui każdy wymięka! No nie daje rady i w końcu wypuszcza z rąk krytyka wewnętrznego. A wtedy pojawia się luz i cień zadowolenia z samego siebie.

5 dni może zmienić nawet całe życie. Moje właśnie tak się wywróciło (a może powinnam napisać powstało) prawie 11 lat temu. Bo lomi lomi nui to więcej niż masaż i mam na to świadków 😉

Czy jest łatwo? Nie. Ale z dnia na dzień to trudne, robi się łatwiejsze.

Videopamiętnik młodej masażystki – Małe sprawy, wielkie znaczenie

Lomi Lomi Nui dało mi nowe życie. Z osoby zamkniętej, smutnej, sztywnej, obolałej rok po roku, zmieniałam się w bardzo fajną siebie. I nadal ewoluuję. Z lomi jest jak ze sztukami walki, co jakiś czas zdobywa się niewidzialny pas kolejnego wtajemniczenia. Może to dziwne, że masaż aż tak wywraca życie, ale mnie było i jest z tym bardzo po drodze. Miłość od ponad 10 lat. Nie zawsze łatwa, ale warta tego, co z nią przeżywam.

Videopamiętnik młodej masażystki – Zwykłe szczęście

Dziś krótko i na temat, choć dochodzenie do tego o czym mówię w finale filmiku, zajęło mi bardzo długo…

Mam zaledwie kilka zdjęć „z wtedy”. Znalezione u mojej mamy na komputerze. Sama wyrzuciłam wszystko. Ale od pewnych historii nie można uciec. Trzeba im spojrzeć w oczy i dać głos. To daję…

Videopamiętnik młodej masażystki-Masowanie mężczyzn, cała prawda

Dobra, nadejłsza wiekopomna chwila i oto w pamiętniku młodej masażystki TEN temat. Dzisiejszy odcinek sponsotuje słowo „heloł” oraz „fajnie”, a także „mężczyzna też człowiek”. A na serio… To nagrałam ten odcinek 3 tygodnie temu. Myślę, pyknę temat, ważny temat, dam radę, trzeba o TYM gadać. I stanęłam przed aparatem sam na sam, i się zdziwiłam, że jednak nie tak łatwo mi o TYM mówić.

Dziś, kiedy montowałam, miałam z siebie ogromny ubaw. W pierwszych 20 sekundach filmiku zebrałam spektakularne momenty 😉 które były przerywane kilkuminutowymi fragmentami ciszy oraz szukania myśli… Ale poszło potem całkiem z sensem. O co chodzi? No o TE tematy trochę chodzi ;-). Kto ciekawy, zapraszam do oglądania.