Zaznacz stronę
Dlaczego zajmuję się lomi?

Dlaczego zajmuję się lomi?

Wyobraź sobie kobietę smutną. Otumanioną antydepresentami. Na piąte piętro wchodzi z zadyszką. Jej ciało jest opuchnięte. Boli. Miewa tak wysokie ciśnienie krwi, że kardiolog przepisuje silne leki. Serce bije nierówno. Kobieta nie ma przyjaciół. Boi się ludzi. Najchętniej nie wychodziłaby do świata. Choć bardzo za światem tęskni.

To byłam ja. 12lat temu. Przeszłam długą drogę szukając pomocy. Najbardziej zmienił mnie dobry dotyk. On wykopał mnie spod sterty kamieni i przywrócił do życia. I właśnie przez to, co było mi kiedyś i jak bardzo byłam sobie obca, zajmuję się hawajskim masażem Lomi Lomi Nui. Dotyk zmienia. Ciągle przekonuję się jak bardzo.

A Lomi to nie tylko moja praca, to moja wolność, moja codzienność.

Videopamiętnik młodej masażystki-masaż czasem jak operacja

Bo czasem, kiedy się przychodzi na Lomi Lomi Nui, można poskładać swoje ciało od nowa. Dziś kolejna odsłona z pamiętnika młodej masażystki. Wieje na tym nagraniu lekką grozą, ale co robić, taka praca 😉

PS Kiedyś marzyłam o tym, żeby być chirurgiem. Nawet chodziłam w liceum bo biol-chemu, ale z obu przedmiotów byłam noga, więc przeniosłam się szybko do prawniczo-dziennikarskiej klasy. Ale miłość do „grzebania w ciele” przetrwała co widać na załączonym, ruchomym obrazku.

Videopamiętnik młodej masażystki – Kurs Lomi Lomi Nui

Podczas uczenia lomi lomi nui, zastanawiam się czy jestem człowiekiem czy może czołgiem. Tak. Czołgiem. Bo często odbijam się od pancernych ścian sabotujących myśli moich uczniów. Człowiek się nagada przez pięć dni i napowtarza: to jest wyuczalne, dasz radę, ktoś czeka na Twój dotyk. Chociaż chyba najczęściej mówię: oddychaj, bo przez 5 dni potrafią mi nie oddychać.

PS żałuję, że sama nie byłam taka zdolna jak moi uczniowie. Byłam strasznym ciołkiem. Opornie mi szła nauka. 11 lat później, mogę powiedzieć, że całkiem fajnie mi wychodzi to masowanie

Videopamiętnik młodej masażystki – Zatrzymaj się

Na wiele rzeczy w życiu nie zdążyłam. Choć bardzo chciałam. Myślałam, że tak trzeba, no bo skoro inni biegną… Ale nie lubię biegać. Na samą myśl o tym bolą mnie płuca, wolę marsz, mój pies korzysta na tym bardzo ;-). Ale to dwustronny deal, bo gdyby nie te spacery pewnie bym marnie skończyła, no i nie nagrywałabym tych filmików 😉

I choć nie jestem tam, gdzie planowałam to jedyne z czym się czasami ścigam teraz to ja sama…

Videopamiętnik młodej masażystki-Spacer codzienny

Z życia młodej masażystki, czyli codziennie trzy razy dziennie trzeba zabrać psa i iść. Przed siebie. Można człapać nogami, a można podnieść głowę i rozejrzeć się dookoła. I tak mój obowiązek często staje się rejestrowaniem okruszków całkiem fajnej rzeczywistości, takiej, gdzie piórka falują w krzakach, nigdzie się nie spieszą i jest im puchato.

Co prawda podczas nagrywania tego filmiku przeżyłam kilka chwil grozy, ale kiedy doszłam do siebie, stwierdziłam, że jednak zmontuję co trzeba bo może po obejrzeniu tego krótkiego materiału ktoś wyjdzie na spacer i jego świat będzie odrobinę piękniejszy…