Zaznacz stronę

Videopamiętnik młodej masażystki – czy kurs masażu może zmienić życie?

„Ten kurs zmienia życie! Już nic nie jest tak samo! To niesamowite!” – takie opinie często krążą po kursie hawajskiego masażu lomi lomi nui. Czy to bajki? Nie, bo kurs faktycznie zmienia. I to bardzo dużo. Ale dzieje się to na przestrzeni miesięcy, a jeśli wybiera się tę drogę na dłużej to i lat. Więc w jaki sposób to całe lomi lomi nui zmienia życie? Dziś dłużej o tym opowiadam. Ale też o tym co to znaczy „jak kochasz swoją pracę, nie przepracujesz ani jednego dnia” i jak bardzo muszę ją kochać, żeby nie zostawić tego wszystkiego w cholerę.

Ostatni odcinek „Gry o Tron” za nami, więc teraz można oglądać Kawulę :-).

Videopamiętnik młodej masażystki – głęboko w ciele

Kiedy ktoś przychodzi po raz pierwszy na sesję lomi, często jest zdziwiony, że to bardzo głęboki masaż i że bez zadawania bólu można dojść do utrudniających życie napięć.

Bo nie lubię kiedy ciało klienta kuli się w oczekiwaniu na ból i blokuje oddech. Wolę budować relację powoli, spokojnie, bez wymuszania. Ciało się wtedy odwdzięcza tak, by dotyk mógł swobodnie pomóc.

O i taka to praca. Na wszystkich warstwach człowieka 

Dlaczego zajmuję się lomi?

Dlaczego zajmuję się lomi?

Wyobraź sobie kobietę smutną. Otumanioną antydepresentami. Na piąte piętro wchodzi z zadyszką. Jej ciało jest opuchnięte. Boli. Miewa tak wysokie ciśnienie krwi, że kardiolog przepisuje silne leki. Serce bije nierówno. Kobieta nie ma przyjaciół. Boi się ludzi. Najchętniej nie wychodziłaby do świata. Choć bardzo za światem tęskni.

To byłam ja. 12lat temu. Przeszłam długą drogę szukając pomocy. Najbardziej zmienił mnie dobry dotyk. On wykopał mnie spod sterty kamieni i przywrócił do życia. I właśnie przez to, co było mi kiedyś i jak bardzo byłam sobie obca, zajmuję się hawajskim masażem Lomi Lomi Nui. Dotyk zmienia. Ciągle przekonuję się jak bardzo.

A Lomi to nie tylko moja praca, to moja wolność, moja codzienność.

Videopamiętnik młodej masażystki-masaż czasem jak operacja

Bo czasem, kiedy się przychodzi na Lomi Lomi Nui, można poskładać swoje ciało od nowa. Dziś kolejna odsłona z pamiętnika młodej masażystki. Wieje na tym nagraniu lekką grozą, ale co robić, taka praca 😉

PS Kiedyś marzyłam o tym, żeby być chirurgiem. Nawet chodziłam w liceum bo biol-chemu, ale z obu przedmiotów byłam noga, więc przeniosłam się szybko do prawniczo-dziennikarskiej klasy. Ale miłość do „grzebania w ciele” przetrwała co widać na załączonym, ruchomym obrazku.

Videopamiętnik młodej masażystki – Kurs Lomi Lomi Nui

Podczas uczenia lomi lomi nui, zastanawiam się czy jestem człowiekiem czy może czołgiem. Tak. Czołgiem. Bo często odbijam się od pancernych ścian sabotujących myśli moich uczniów. Człowiek się nagada przez pięć dni i napowtarza: to jest wyuczalne, dasz radę, ktoś czeka na Twój dotyk. Chociaż chyba najczęściej mówię: oddychaj, bo przez 5 dni potrafią mi nie oddychać.

PS żałuję, że sama nie byłam taka zdolna jak moi uczniowie. Byłam strasznym ciołkiem. Opornie mi szła nauka. 11 lat później, mogę powiedzieć, że całkiem fajnie mi wychodzi to masowanie