Zaznacz stronę

Co co znaczy, że ciało mówi

Jak śpię? Co jem? Z kim się spotykam? Jak odpoczywam? Jaką mam pracę? Jak oddycham? Co mówię do siebie, kiedy nikt nie słyszy?

Odpowiedzi na te pytania powiedzą Ci jaką masz relację ze swoim ciałem. Dziś opowiadam od czego zacząć, żeby słyszeć samego siebie wyraźniej. Od tego sama zaczynałam i do tego powracam, kiedy głuchnę i zapominam. W dbaniu o ciało pomaga mi masaż hawajski, którego jestem i klientką i terapeutką i nauczycielką oraz automasaż. To nie są proste sprawy o jakich mówię, choć bardzo bym chciała żeby takimi były… Ale warto próbować. Więc będę o tym przypominać i sobie i Wam.

Dobre moce ślę! Kawula

Moi uczniowie

Performer, właścicielka kamienicy i numerlożka, leśniczka, to tylko ostatnie trzy osoby, które uczyłam indywidualnie hawajskiego masażu lomi lomi nui. Dziś hurtem opowiadam o ostatnich kursach, jakie poprowadziłam u siebie w domu, na moich Hawajach w Pucku 😉 Trafiają do mnie tak różne osoby, z tak szerokimi zainteresowaniami, że ta praca nigdy mi się nie nudzi. Dzięki temu mogę prowadzić kilka żyć w krótkim czasie 😉

PS Sami zobaczcie jakich zdolnych mam uczniów i co potrafią! Polecam konto na instagramie mojego ucznia artysty, Krzyśka https://www.instagram.com/krisjuggling/

Tęsknota

Z brzucha

Jak się odchodzi od siebie? Szybko. I na nic mądre książki, wykłady hinduskich mistrzów czy całe ściany cytatów inspiracyjnych na Instagramie. Kiedy odchodzi się od siebie, tych kroków nie słychać. Czasem gdzieś zamruga lampka ostrzegawcza, ale rzucasz jedynie: „Potem się tym zajmę”. I pół roku później jesteś już o kilkadziesiąt przekroczonych granic za daleko.


W ten Nowy Rok pozdrawiam Cię zza granicy. Nie, nie tej egzotycznej, ciepłej i takiej beztroskiej, jakiej sobie życzyłam i jaką planowałam. Tam, gdzie byłam raził mnie neon z napisem: „Jak ja się tu do cholery znowu znalazłam?”. I gapiłam się na niego leżąc pod kroplówką. I głodu nie mogłam zapchać żadnym jedzeniem, bo ciało bolało. Leżałam pod kocem wstydu i nie wierzyłam: „Serio? Ty?! Tęczowa, kolorowa, radosna, a jakby z węgla kamiennego?!” Tak. Ja też odchodzę daleko.


Kiedy odejdzie się zbyt daleko od siebie, w końcu w brzuchu zagra tęsknota. Rozejdzie się echem po pustych komnatach wewnętrznego skarbca. „Ktoś mnie obrabował? Kiedy?! Jak?! Dlaczego nie zadziałał alarm?!”. A to nie kradzież, tylko na własne życzenie przecieki. Podstępne. Ciche.


Myślałam, że dbam, że ładuję, że pielęgnuję. I to była prawda. Tylko nie wzięłam pod uwagę zmienionej rzeczywistości. Ilości podjętych nowych wyzwań. Setki nowych bodźców. Operowałam starą ładowarką w nowym systemie. Myślałam, że dając sobie tyle, ile dawałam, będzie okej. Nie było. I choć nie wiem czy starczy mi odwagi do takiego dbania o siebie, jakiego potrzebuję, podejmę odpowiednie działania. Bo jak się za sobą tęskni to najgorzej. Więc wracam. Bo fajnie się śmiać z pełnego brzucha bliskości.

A Ty? Gdzie jesteś? Co słyszysz?

Jak odnaleźć współrzędne GPS do samego siebie?

Jak odnaleźć współrzędne GPS do samego siebie?

Ciało. Dane nam od urodzenia. Bez żadnej instrukcji obsługi. Wrzucone na głębokie wody życia. Idź człowieku, żyj. Ale człowiek nie wie jak. Po drodze gubi. Siebie, łączność z ciałem, intuicją, radością.

Tak trudno znaleźć drogę powrotną, taką harmonijną, spokojną i lekką. Tak trudno rozwikłać zagadkę emocji i dobrej komunikacji z samym sobą.

Nie lubię. Nie chcę. Nie mogę na nie patrzeć. Boli. Wstydzę się go. Ukryć. Zmienić. Marzyć o innym. Nie czuć. Zapomnieć.

Jak to możliwe, że ciało wybacza nam dość szybko, ale my sobie już nie bardzo? 

Ciało jest jak drzewo z gigantycznymi słojami, można z niego wyczytać wszystko. Dlaczego tak trudno porozmawiać z samym sobą? Dlaczego tak szybko gubią się współrzędne GPS do własnego wnętrza?

Nie zliczę jak często chciałam mieć inne ciało, inne talenty, inne życie… Jeździłam po wertepach samej siebie. Dziwiłam się, że żyję, ale zupełnie nic o sobie nie wiem i tak bardzo chciałam żeby inni mi coś na ten temat poopowiadali. I mówili. Jaka być powinnam, co mogę, a czego nie. Upychałam ich słowa w ciele, aż zamieniłam się w dmuchany ponton dryfujący po obcych wodach.

Odpływałam. Tak daleko od siebie. Nie byłam w stanie usłyszeć niczego.

Dopiero dobry dotyk hawajskiego masażu sprawił, że poczułam coś innego niż ból. Jeszcze nie umiałam tego nazwać. Mało wiedziałam o emocjach. Znałam tylko smutek i czerń. Dopiero kiedy pół roku później pojechałam na kurs Lomi, zaczęłam odkrywać kolejne kawałki siebie, wyglądały nieśmiało zza ścian oblepionych smołą. Trzy lata później zaczęłam uczyć innych jak dotykać siebie, czuć swoje ciało, widzieć je głębiej, słyszeć szum pamięci i odławiać z niej zgniłe rany.

Tam, gdzie kiedyś rwąca rzeka krwi, dziś rosną rośliny, które nie żywią urazy. Dziś cieszę się, że mam właśnie to, a nie inne ciało. Dziś obejmuję się ramionami, czuję ile się uwolniło i przestało straszyć koszmarami nocy. Nie jestem już zgubą.

Dłońmi można tyle usłyszeć. Nie tylko w innych, ale przede wszystkim w sobie. I o tym lubię mówić, tego uczę na indywidualnych kursach masażu. I cieszę się, kiedy ktoś po sesji masażu przypomina sobie ważne sprawy i znajduje współrzędne GPS do samego siebie.

Jak masować by pomóc?

Bo dobry dotyk ma każdy. Pytanie do czego wykorzystujemy swoje dłonie codziennie: do stawiania murów i rzucania kamieniami czy do przytulenie, ukojenia, przyłożenia dłoni do bolesnych miejsc. Jak wywołać w sobie miękkie i dobre uczucia zanim się dotknie kogoś lub samego siebie? O tym opowiadam w filmie 😉 I sporo mają z tym wspólnego słodkie szczeniaczki! A więcej o masażu i jego terapeutycznych aspektach na życie moje i moich klientów, znajdziesz u mnie na blogu: