Serce mieszkające w dłoniach
Kawula masuje Masaż Shantala

Serce mieszkające w dłoniach

Blisko. Czule. Delikatnie. Z miłością. Bezwarunkowo. Dotyk serca. Razem. Jakość a nie ilość. Uważność. Ach i jeszcze więcej miękkich i dobrych słów przychodzi mi do głowy kiedy myślę o dotyku kochających dłoni rodzica. I nie ważne w jakim wieku są dzieci, czy to noworodki, czy ośmiolatki, troskliwy dotyk jest tym, co karmi, koi, zabiera troski, przynosi poczucie bezpieczeństwa, dodaje wiary w siebie.

Dzieci uwielbiają kiedy kreśli się im na plecach magiczne znaki, zaznacza płynące rzeki, buduje monumentalne góry, wędruje palcami niczym piękne panie w szpileczkach czy maszeruje stadem psich łapek. Sama, kiedy byłam mała, nadstawiałam plecy przy każdej okazji, żeby ktoś je tylko miział, tworzył wymyślne floresy-zawijasy no i uwielbiałam kiedy z koniuszków masujących palców spadały krople letniego deszczu prosto na moją lokowaną głowę.

I może dlatego dziś, jako dorosła, tak kocham masaż, uwielbiam się przytulać i z radością dzielę się wiedzą o dobrym dotyku z każdym, kto tego potrzebuje. Kiedy jadę do młodych rodziców uczyć ich Masażu Shantala często słyszę: – co ja mam z tym dzieckiem robić… może masażyk? To zawsze trochę czasu zajmuje i już jest mniej nudy… No pewnie – odpowiadam! I to nie byle jaki ten masażyk! A chwile spędzone na takich aktywnościach przekładają się nie tylko na rozwój maleństwa, ale to przede wszystkim czas pełen miłości, uważności, bliskości, wspólnego poznawania się i zabawy.

Co robić? Kochać i przytulać! Ot co… Zamiast mnóstwa dodatkowych zajęć pozalekcyjnych, wieczorne czy weekendowe szaleństwo na podłodze połączone z łaskotankami i serdecznym śmiechem. I nie ważne w jakim wieku jest Twoje dziecko. Głaszcz, przytulaj, rozpieszczaj. Jeśli jesteś młodym rodzicem, ileż wspaniałych chwil przed Tobą! Ależ masz szczęście!

Kiedy jadę uczyć masażu niemowlaków Shantala, owszem, dzielę się pewną techniką, kolejnością ruchów, ale ważniejsze niż sekwencja, jest aktualna potrzeba malucha. Bo to, że masujemy nóżki, nie znaczy, że akurat dziś będzie to coś fajnego dla dziecka. Bo to, że cały masażyk trwa około 20 minut czasem, może zająć pół godziny a czasem tylko 10 minut. Drogi rodzicu, nie trzymaj się schematów. Bądź uważny na to, czego dziecko potrzebuje, co lubi, co sprawia, że się uśmiecha, co powoduje, że nagie nóżki radośniej fikają w powietrzu. Nie podchodź do masażu zadaniowo. Bądź ciekawy w jakie fajne rejony relacji może Was zaprowadzić dotyk bezwarunkowej miłości.

Znajdź w ciągu dnia czas dla siebie i dziecka. Niech to będzie Wasz wyjątkowy moment, taki, gdzie żaden telefon ani mail nie będzie wymagał już, zaraz, teraz Waszej obecności. Zróbcie sobie półgodzinne święto z dzieckiem. Ogrzejcie przyjemnie pokój, włączcie miłą muzykę, rozłóżcie ciepły koc na podłodze, zapalcie świeczkę, w powietrzu może unosić się przyjemny zapach, w dłoni naturalna oliwka (polecam olej kokosowy, cudnie pachnie i jest genialny dla skóry). I jeśli nie znacie żadnej techniki masażowej to wszystko przed Wami! W Waszych dłoniach i sercach jest cała mądrość, a dziecko pokaże swoim ciałem jaki ruch sprawia mu przyjemność, a jaki jest mało fajny. Po prostu bądźcie siebie ciekawi. I jasne, że możesz skorzystać z jakiegoś szkolenia masażowego, dobrze mieć dobre narzędzie w zanadrzu, ale i tak najważniejsze jest to, czego potrzeba Twojemu dziecku i co możecie razem fajnego wyczarować. Ważne żeby nie bać się swoich dłoni, nie bać się położyć ich na brzuszku czy plecach i delikatnie, aczkolwiek zdecydowanie masować. Wasze otwarte, ciepłe i miękkie dłonie są doskonałym narzędziem, z którego warto korzystać. Płacze, niepokoje, kolki, to wszystko można złagodzić kochającym dotykiem. Pod wpływem masażu dziecko zacznie się uspakajać, sam będziesz zdziwiony efektami. Zaufaj swojej wewnętrznej mądrości.

A jeśli masz starsze dziecko, przed Tobą kreatywne możliwości masażu! I nie dość , że Ty masujesz pociechę ona z radością będzie chciała pomasować Ciebie! Jakaż wspaniała perspektywa wspólnie spędzonego czasu. Możecie masować się wiatrem, wodą, roślinami, zwierzętami, a nawet tęczami! Wasze dłonie mogą zamienić się w niedźwiedzie wędrujące po plecach, albo wiewiórki łaskoczące kitami stopy. Czyż nie byłoby cudownie być masowanym przez słoneczniki, albo egzotyczne kwiaty? Albo młode pąki drzew? Z pomocą może przyjść także ciepły nadmorski wiatr, albo szumiący wodospad zabierający napięcia. Jedynie Wasza wyobraźnia stanowi tu ograniczenie. Opowiadajcie Waszym ciałom historie szalone, radosne, fantastyczne i magiczne, wspólny masaż jest idealną przestrzenią sprzyjającą takim rodzinnym szaleństwom.

Bądźcie razem. Bądźcie blisko. Dajcie sobie nawzajem to, co jest bezcenne, siebie samych i ten czas wypełniony po brzegi miłością.

Serdecznie zapraszam rodziców do nauki.

Podziel się KawuląShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *