Koniec kłamstw!
Kawulą pisane Życie wewnętrzne Kawuli

Koniec kłamstw!

dscn4931

Jak bardzo zmieniło się moje wnętrze. Czasem zatrzymuję się po środku dnia i patrzę do swego wnętrza i szukam… Szukam tej Agnieszki, która no właśnie… Płakała. Cierpiała. Miała żal. Żebrała. Miotała się. Błądziła po omacku. Co się zmieniło? WSZYSTKO.

Gdyby tamta Agnieszka spotkała tę dzisiejszą, zdecydowanie by się nią zauroczyła, ale też nie uwierzyłaby za nic, że może być właśnie tą Agnieszką, którą podziwia…

Fakty są jakie są

Często opowiadam moją historię. Ostatnio na Festiwalu Świadomej Pracy z Ciałem relacjonowałam w jakim stanie było moje ciało. Lubię mówić: dobrze, że mam świadków mojej zmiany, bo nikt by mi nie uwierzył. Antydepresanty, próby samobójcze, terapia, ból, choroby, niemożność, zdradzanie samej siebie, autoagresja, wielki bunt, niezrozumienie, żal, brak czucia. I jeszcze kilka innych spraw…

I może moja historia nie jest niczym wyjątkowym. Każdy ma jakąś. Nie ma co wartościować. Ja mam taką, ktoś ma inną. Ale skoro miałam jaką miałam, chcę wycisnąć ją na maksa i powiedzieć Ci: TO MINIE, czegokolwiek teraz doświadczasz, minie, Ty też przejdziesz wszystko, co jest do przejścia i dojdziesz i znajdziesz to, co jest do znalezienia. Może to trochę potrwać, a może wcale nie musi. Jest tylko jeden maleńki haczyk…

Ty i tylko Ty

Samo się nie zrobi. Ty to zrobisz. Tak, właśnie Ty! Jeśli czujesz, że czegoś Ci brakuje, że jeszcze nie tak, popatrz na swoje dłonie, podnieś je do twarzy, otul policzki, pogłaszcz głowę, muśnij oczy i obiecaj sobie miłość absolutną. I wcale nie musisz nigdzie wyjeżdżać. I nie musisz zaliczać żadnych warsztatów. Możesz znaleźć siebie po środku mieszkania, z dłońmi na swoich policzkach, patrząc sobie głęboko w duszę i słuchając, ale tak bez ściemy, nie że tylko to co wygodne…  Przestań siebie okłamywać. No chyba, że tak Ci wygodnie… Tylko wtedy nie marudź, że gniecie i boli. Bo będzie bolało bardziej i bardziej, aż pojawi się przepaść i od samej jej głębi sparaliżuje Cię…

Nie czekaj, działaj

Wiem, wiem, znowu mnie metafory ponoszą… Prosto i na temat? Nie musi boleć! Nie musisz cierpieć! Nie musisz się bać rewolucji życiowych! Co za ulga! Wystarczy, że przestaniesz siebie okłamywać. To tak jak z przeziębieniem… Czujesz te mikro symptomy i co robisz? Później… Później… A później tydzień z głowy a Ty zasmarkany. Czy może herbata lipowa, gorąca kąpiel, głębsze oddechy i… mija. Tak samo jest ze wszystkim w naszym życiu. Ile razy olewałeś te drobne znaki i podszepty, to nie dla Ciebie, zostaw to, idź inną drogą, zmień coś teraz, zrób coś, nie rób czegoś. Przecież wszystko GADA a u Ciebie jakaś głuchota permanentna… I właśnie dlatego jest trudno. A wcale nie musi…

I żeby nie było, życie nadal się wydarza, nadal pojawiają się emocje, nadal sprawy i spraweczki na chwilę mogą przygasić, ale przechodzi się je naprawdę łagodnie kiedy żyje się spójnie i zgodnie z sobą. Kiedy nie karmisz się kłamstwami. Kiedy nie przestawiasz wymówek z kąta w kąt.

Co wybierasz?

I czasem nie wiesz jak, i co, i którędy iść, i od czego zacząć. Ale jeśli czujesz, że COŚ JEST NIE HALO… No to wyjścia są dwa, albo sobie żyjesz tak dalej i nie dzieje się zmiana i cierpisz, albo kończysz z tym i robisz wszystko, ale to absolutnie wszystko, żeby zejść ze swojego krzyża. Mnie to zajęło w cholerę lat, jak widać właśnie tyle miało mi to zająć. Jedno wiem, droga jaką przeszłam, była dużo mniej bolesna niż tkwienie w beznadziei. Nie bój się tak bardzo ruszyć do życia jakim chcesz żyć… Naprawdę nie ma się czego bać… Dziś wiem, że bardziej bolesne byłoby pozostanie w stanie w jakim tkwiłam ledwo żywa, niż wyruszenie by coś zmienić z niewygodnym aczkolwiek nieparaliżującym lękiem u boku.

Przestań ściemniać!

Okłamywanie siebie boli… tak bardzo. Mnie bolało zbyt mocno, dlatego złapałam siebie za loki, posadziłam dupsko i codziennie, miesiącami, latami szukałam Kawuli w Kawuli. I kazałam jej wyśpiewać całą prawdę. Wyspowiadałam się przed samą sobą. Wybaczyłam wszystkie kłamstwa. Obiecałam już nigdy nie zapomnieć. Samą siebie wzięłam na świadka.

Muszę żyć z sobą do końca moich dni, dlatego dla mnie ważne jest jaką Kawulę widzę codziennie w lustrze i co ma mi do powiedzenia kiedy zasypiam…

A Ty? Co słyszysz? Co czujesz? Co widzisz? Czego doświadczasz? Jak Ci w Twoim życiu? I co możesz dla siebie zrobić, by było Ci lepiej?

Podziel się KawuląShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 komentarzy do „Koniec kłamstw!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *