Być dla siebie WSZYSTKIM
Życie wewnętrzne Kawuli

Być dla siebie WSZYSTKIM

koty

Sporo osób do mnie pisze, dzwoni, pyta. Znajomi i nieznajomi. Dzielą się. Szukają końca znaków zapytania. Hmmm… Nie mam odpowiedzi na większość z pytań, bo każdy ma swoją drogę. Przeszłam co było do przejścia, chętnie opowiadam co mi pomogło, ale nic nie wydarzyło się magicznie. To była praca. To jest praca. Moja własna. Czasem korzystam z pomocy kogoś, kto wie, kto się zna lepiej, czasem temu komuś płaciłam za to, że on wie. Czasem ktoś dzielił się ze mną po prostu. Ale robotę musiałam wykonać sama. Dziś moje myśli krążą wokół poczucia bezpieczeństwa na różnych płaszczyznach, więc zebrałam w mały woreczek to, co przyniosło życie ostatnich tygodni…

Gdzie jesteś?

Straciłeś pracę i wali Ci się świat na głowę. Rzucił Cię ktoś i gubisz grunt pod nogami. Ktoś powiedział coś niefajnego na Twój temat i już poczucie wartości spada. Komuś nie podoba się to, co robisz, jak żyjesz, jakich wyborów dokonujesz i zaczynasz myśleć, że coś z Tobą nie tak. Odwraca się od Ciebie rodzina i gubisz się totalnie… I leci kabarecik dalej…

A gdzie w tym wszystkim jesteś TY SAM DLA SIEBIE? Dlaczego swoje poczucie bezpieczeństwa budujesz na: pieniądzach, pozycji społecznej, poczuciu bycia przynależnym, na tym jak inni Cię postrzegają, na miejscu w jakimś ogólnie przyjętym szeregu?

A może do środka?

A kto powiedział, że MUSISZ tak jak wszyscy? A kto powiedział, że nie możesz czuć INACZEJ, po swojemu, samodzielnie? A kto powiedział, że to jest słuszne, a tamto nie?

A kto powiedział, że nie mogę trochę w bok, w mniejszej grupie albo samotnie? Dlaczego i jakim prawem ktoś ma decydować o mojej wolności?

A gdyby tak zająć się swoim życiem po SWOJEMU? Tak jak lubię, tak jak czuję, tak jak potrafię SAMODZIELNIE, a nie dreptać w utartych koleinach?

Dlaczego się męczysz?

No i co z tego, że trudniej? Chociaż wiecie co? Nie uważam, że jest trudniej. To wymysł jakiś! Wychodzenie z szeregu może być na początku dość niewygodne, bo zaczyna się detox od myśli, które nakazywały dopasowywać się do jakiegoś systemu. No tak, to bywa mało fajne… Ale w chwili kiedy poczujesz co TY lubisz, jak potrafisz, jak chcesz, jak możesz i co jest TWOJE i tylko TWOJE i zdecydujesz iść swoją drogą… Ach… przestrzeń nieograniczona. I życie nadal będzie się wydarzać wraz z wachlarzem czasem mało komfortowych okoliczności zewnętrznych, ale jeśli będziesz miał oparcie w SOBIE… Przetrwasz wszystko…

Nie musisz mi wierzyć, spróbuj sam i daj znać jak wygląda Twoje życie kiedy… Nie oglądasz się dookoła i nie martwisz co wypada, a co nie, nie czekasz na poklask zewnętrzny, nie oczekujesz od nikogo niczego, nie bierzesz życia tak strasznie serio serio. Kiedy jesteś dla siebie WSZYSTKIM i WSZYSTKIMI.

Uszczelnij się

Dlaczego oddajesz swoją energię i władzę nad sobą wszędzie dookoła?

Do niedawna działałam mniej więcej podobnie. Sporo mojej mocy było ulokowanej nie tam gdzie trzeba. Nie potrafiłam inaczej. Nikt mnie tego nie nauczył. W końcu zrozumiałam, w końcu poczułam, że coś tu jest nie halo! No bo nie może być tak, że tracę energię tylko dlatego, że ktoś mi coś powiedział, albo ktoś mi coś kazał, albo ktoś ma inaczej, no! A niech sobie inni mają po swojemu! Nie trzeba mieć od razu przymusu by kogoś przekonać do siebie samego, by ktoś nas zrozumiał, by ktoś za nas coś zrobił, by ktoś się nami jakoś zaopiekował. No nie bardzo. Bo to prosta droga do czołowego zderzenia z życiem. Kuracja bywa długa i bolesna, a czasem i kosztowna. Zaklej dziury wewnętrzne, wypełnij je sobą. To jest możliwe! Skoro mnie się udało… A naprawdę miałam więcej dziur niż babciny durszlak!

Być dla siebie WSZYSTKIM

Szukałam na zewnątrz. Bezpieczeństwa. Miłości. Radości. Szczęścia. Obfitości. Uznania. I nie wzięło się i nie oświeciło. Nie. To był proces we mnie trwający naprawdę wiele lat. Długą drogę przeszłam, długą jeszcze mam przed sobą. Ale zmiana jest ogromna. Mam siebie. Mam w sobie przyjaciela, rodziców, kochanków, bogactwa świata. Pewne pieśni są jeszcze uśpione i czekają na odpowiednie chwile na wybrzmienie, ale choćby nie wiem jakie tony dźwięczały, nie wgniotą mnie, nie zdmuchną siłą basów, nie przycisną. Bo MAM SIEBIE.

Bo i tak w finale dnia jesteśmy sami z sobą. Przyjaciele kładą się spać. Kochankowie także. Rodzina śni. Dzieci śpią. Zwierzaki śpią. A Ty, po środku nocy sam ze sobą. Jesteś tylko Ty. Najwspanialsze towarzystwo niezależne od nikogo ani niczego. Ciesz się nim, a kiedy dojdą do Ciebie inni, pomnożysz to, co już masz, a kiedy inni odejdą, nie odczujesz braku powietrza, bo oddychasz samodzielnie…

Podziel się KawuląShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

10 komentarzy do „Być dla siebie WSZYSTKIM”

  1. Dokładnie tak jest! Mówiono kiedyś, że to samolubstwo lub jakiś autoerotyzm. ❤❤❤ Natomiast kosmos i całe istnienie tak funkcjonuje. Nic nie znajdujemy na zewnątrz, wszystko znajdujemy w sobie. Energia jest kierowana również do środka, do nas samych. Zazwyczaj kierujemy ją na zewnątrz a zapominamy o sobie. Zapominamy bo nikt nam nie przypominał na co dzień 🙂 Dziś już wiemy jak to robić i robimy to z uważnością:) ❤❤❤ 🙂

    1. ależ mi się podoba to słowo autoerotyzm!!! Boskie! biorę :*.
      I dobrze mieć też fajnych przypominaczy dookoła, jak się człek trochę zapomni i odejdzie ciut za daleko od siebie. Cieszę się, że tych co to uprawiają autoerotyzm jest coraz więcej 😉

  2. Krótko i na temat…, ale tylko dla tych którzy nie boją się zmian… Można żyć tak, żeby było lepiej, albo tak, żeby było łatwiej… (pozornie) …

    1. no właśnie… pozorna łatwość zamienia się w całkiem realną trudność… więc czasem fajniej zabrać się za zmiany póki one nie wymagają generalnych remontów 😉
      Ale fajnie, że wpadłaś to tej krainy Aloha! Dziękuję :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *